Nowości 2022
Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

MAŁOMIASTECZKOWE ZRYWY, Pijany poeta

2015-05-04 10:44

Często poezja rodzi się przy alkoholu. To prawda. Jednakże po wytrzeźwieniu większość napisanych dnia poprzedniego wierszy wędruje do kosza. Ale – z całym szacunkiem do programów wychowywania w trzeźwości – coś w tym jest… Poezja i alkohol stanowią często zgrany zespół.
Tak, mam taką swoją knajpkę i swój w niej stolik, przy którym rzadko kto siada, bo większość przychodzi z kimś, a stolik raczej jednoosobowy. I zawsze – kiedy wchodzę – barmanka bez pytania nalewa, co trzeba, bo trudno nie pamiętać klienta, który siada sam ciągle przy tym samym stoliku i bazgrze coś w swoim notesie.
Poza tym uszojebna muzyka, która otumania i sprzyja wszelkiej twórczości. Oddziela mnie od moich własnych myśli.
Tak – tam właśnie powstaje nowy tomik. O małych miasteczkach (jak u Bursy). Powstaje mozolnie i powoli (nie tak jak „ORWO”, które po prostu się napisało).

kiedy umierała
pani zosia
ta z parteru
co to jej syn
pijaczyna
podkradał rentę
i na chleb brakowało
a z czego
jeszcze czynsz i
światło
litości nie ma
transmitowali
zmianę warty
pani zosia umarła
przed telewizorem
pięknie grały werble

© Zbigniew Wojciechowicz