Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

MAŁOMIASTECZKOWE ZRYWY, Poezja, a sprawa upalna

2015-08-07 09:32

Upał, taki jaki mamy za oknem, nie sprzyja pisaniu wierszy. Chyba że wieczorkiem w pobliskim pubie przy zimnym piwku. Ale i to nie to – umysł jakiś ociężały. Zresztą, jak tu rozstrzygać egzystencjalne problemy, gdy kapie z nosa pot, a płuca rozpaczliwie szukają w powietrzu tych 21% tlenu…

Ale można planować. Nawet nie napisanie wiersza, ale przynajmniej jakąś poetycką imprezę – wino, kobiety i śpiew (nie mylić z sex, drugs and rock’n’roll).

I w tym upale rodzą się plany. Narodził się plan wspólnego autorskiego wieczoru z Ewą Poniznik (pisałem o niej w ostatnim wpisie) połączonego z recitalem tzw. poezji śpiewanej w moim skromnym wykonaniu. Gdańsk Oliwa, Galeria Warzywniak, 29 sierpnia, godzina 18.

Mój serdeczny przyjaciel-poeta Marek Czuku stwierdził, iż nasze wiersze się uzupełniają i że to dobry pomysł. A ja Markowi wierzę. Bo niby czemu nie?

Ale co ma to do upału? Ano to, że myśli zaczynają wybiegać do kawiarnianych, wyjętych z bohemy, klimatów i włączonej tam klimatyzacji. Bo tu tylko mały na biurku wiatraczek na USB, który nawet nie potrafi egzystować bez włączonego komputera. Niejeden z nas już nie potrafi.

Kiedyś jeden znajomy informatyk powiedział, że źle się czuje, kiedy nie słyszy szumu komputera…

Ale co to ma do upału? Chyba już nic. Chyba czas na chłodny prysznic, zimne piwo i może jednak się coś napisze…

© Zbigniew Wojciechowicz