nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

WĘDROWNICZEK, Bluźnierca i metafizyk

2021-10-28 15:45

Już sam tytuł trzeciego tomu Kacpra Płusy, „Brzydki charakter. Pisma” (Łódź 2019), oddaje w telegraficznym skrócie istotę jego poezji. A więc po pierwsze określa ją lingwizm, bo nazwę można czytać dwojako: z kropką i bez niej. Po drugie: ironia z autoironią oraz przewrotnym humorem, bo któż w wieku 27 lat wydaje pisma (w domyśle: zebrane)? No i po trzecie: nuta dekadenckiego podejścia w ocenie siebie i świata, bo brzydki charakter może mieć nie tylko pismo, ale i jego autor, a zapewne również otoczenie.
Bohater Płusy to wrażliwy cynik, „bad manner” i niepokorny outsider, poszukujący wartości bluźnierca i pozbawiony złudzeń metafizyk. Na jego świat składają się mieszkania w blokach, dworce, knajpy, szpitale i hotele, a zaludniają go ludzie z korpo i marginesu, bezrobotni i „zapijaczone mordy poetów najnowszych”, wariaci i kierowcy „o numerze bocznym 666”. Leje się wódka, palą się papierosy, wspomina się smak ciał dziewcząt i LSD. To niesłabnące echo czasów kontrkultury, poetów przeklętych i bitników, rocka i jazzu.
Język prowadzi poetę do zaskakujących skojarzeń, wynikających zarówno z brzmienia słów, jak i ich kontekstów. Wypowiedzi przybierają niekiedy formę jakby strumienia świadomości, tworzonego przez zbitki sloganów i utartych haseł z kręgu popkultury, reklamy bądź współczesnych kodów kulturowych. Gdyby traktować serio te zapisy egzystencjalnych w końcu doświadczeń, przechodzące w błyskotliwy sposób jedne w drugie, to ta konsekwentna logorea sprowadziłaby świat do absurdu. Ale czyż nie ma w tym ziarnka prawdy, że „życie jest snem wariata śnionym nieprzytomnie”?
To wszystko jednak tylko artystyczna poza. Podmiot pragnie szczerej przyjaźni, autentycznego kontaktu z Bogiem i z kobietą. W rzeczywistości okazuje się to niezmiernie trudne. Wiersz również nie jest w stanie sprostać tym wygórowanym oczekiwaniom. Stąd ironiczna, ale i bezradna konstatacja: „mimo że mam dwadzieścia cztery lata, już wiem, czym jest poezja, która nie ocala”. Bo nie ocala!

© Marek Czuku