Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Krystyna Rodowska jest przede wszystkim poetką. W młodości odebrała wykształcenie muzyczne – śpiewała i grała na fortepianie. Studia na filologii romańskiej Uniwersytetu Warszawskiego, praca w ambasadzie Meksyku, wieloletnia współpraca z miesięcznikiem „Literatura na Świecie”, zagraniczne podróże i stypendia – wszystko to ukształtowało jedną z najważniejszych obecnie tłumaczek literatury języka hiszpańskiego i francuskiego. Rolę tłumacza poetka rozumie jako mediatora „w przestrzeni między nieuniknioną obcością a możliwym do osiągnięcia przybliżeniem”. A z pewnością powinien być on pisarzem.
(...)
W „proustowskim” numerze „Literatury na Świecie” (1-2 z roku 1998) ukazał się nowatorski przekład fragmentu „W stronę Swanna” z najsłynniejszą magdalenką na świecie. Jego autorka, Krystyna Rodowska, zaproponowała jednocześnie nowy tytuł całego cyklu: „W poszukiwaniu utraconego czasu”. W kanonicznym tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego z 1937 roku mowa o „stracie”. To zmiana pozornie nieznaczna, lecz dla tłumaczki istotna, bo oddaje całą dotkliwość i powagę „czasu utraconego”. „Dopiero jego przeciwwaga – »czas odnaleziony« nadaje Sens wszelkim przeszłym wydarzeniom, cierpieniom, złudzeniom, perwersjom, wszystkiemu, co zostało »utracone« wydawałoby się bezpowrotnie” – wyjaśnia Rodowska we wstępie do pierwszego tomu siedmioksięgu, który obdarzyła teraz (2018) nowym życiem.
(...)
Krystyna Rodowska przeszła jako poetka długą drogę. Od młodzieńczych zauroczeń Słowackim i Gałczyńskim, przez terminowanie w okolicach debiutu u Przybosia i trochę u Grochowiaka (dzięki któremu zaistniała w tygodniku „Kultura”), a potem u Karpowicza – po dojrzałą twórczość spod znaku Mistrzyni, „krakowskiej Pani: poetki staroświeckiej elegancji stylu i na wskroś współczesnej ironii, autoironii i morderczej przenikliwości w spojrzeniu na człowieka”. Nie można oczywiście pominąć „spotkań z poezją w nieustannym ruchu Tadeusza Różewicza”, która „wychodzi poza ramy wiersza, kpiąc ze wszystkiego, także z samej siebie i z cmentarnej łopaty”. „Nie ma chyba polskiego poety współczesnego, któryby poddawał siebie tak ekstremalnym duchowym terapiom wstrząsowym” (wszystkie cytaty pochodzą z wypowiedzi Rodowskiej).
(...)
Ponieważ jesteśmy skazani na przemijanie, powinniśmy korzystać z każdej chwili („chwilo trwaj”). Życie to zarówno szukanie sensu („wszyscy pijemy przez chwilę / ze źródła”), jak i trwoga. Metafizyka Rodowskiej jest wysokiej próby. Poetka mierzy się z tajemnicami bytu, zawieszonego między światłem a ciemnością, zanurzonego w odmętach czasu. Pociąga ją uroda symboli, które łączą, a także znaków, runów, magii. Sięga często po wschodnie inspiracje, np. do Księgi Przemian „I-Cing”, wyznając swoje egzystencjalne credo: „Dziwię się, więc (raz jeszcze) jestem”. A z zadziwienia światem wywodzi się paradoksalnie jej wiara, że słowo może mieć moc (s)twórczą:
„biją dzwony
monotonne przewiewne wołanie
o udział w wieczności
w świątyni bez murów bez dogmatów
całej z oddechu galaktyk
wołam więc Jesteś”
(„De profundis”)
To wszystko wyczytałem w wyborze wierszy Krystyny Rodowskiej z półwiecza twórczości pt. „Nic prócz O” (Warszawa 2019).
[cały szkic będzie można przeczytać w numerze 4/2022 „Wyspy”]
© Marek Czuku