Nowości 2021
Nowości 2020

2020. Antologia współczesnych polskich opowiadań

Andrzej Ballo Made in Roland

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Krzysztof Ćwikliński Nocny gość

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Jarosław Jakubowski Wojna

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Jolanta Jonaszko Portrety

Paol Keineg Powrót do Bretanii

Bogusław Kierc Płomiennie obojętny (o chłopcu, który chciał być Bogiem)

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Yvon Le Men Tu i tam

Artur Daniel Liskowacki Hotel Polski

Marek Maj Teorie naiwne


Dariusz Muszer Córka męża i córka żony

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

Tomasz Stefaniuk Małpka Koko i inne wierszyki dla (nie)grzecznych dzieci

Bartosz Suwiński Nawie

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy II

 

"Egzystencja nieboskłonu", www.papierowemysli.pl, 26.01.2011

Recenzje » Recenzje 2011 » "Egzystencja nieboskłonu", www.papierowemysli.pl, 26.01.2011

copyright © www.papierowemysli.pl 2011

Jesteśmy elementami kosmosu, jesteśmy wręcz mikrokosmosami zawieszonymi na źdźbłach trawy... Kazimierz Brakoniecki w swoim zbiorze poetyckim Obroty nieba szuka korzeni wszechświata i naszego w nim miejsca. Poprzez przyrodę, zmieniające się pory roku, pojedyncze kadry z niekończącego się nigdy przyrodniczego filmu wyświetlanego gdzieś w przestworzach.

Ten niezbyt obszerny objętościowo zbiorek zawiera naprawdę potężny ładunek poznawczy. W stu sześćdziesięciu dziewięciu krótkich wierszach bohaterami stają się kwiaty, mrówki, drzewa, czy kamienie, ale przecież każdy z tych bytów to personifikacja dowolnego „ja” stojącego w obliczu nieskończonego nieba. Każdy z tych bytów zadaje sobie bardzo podobne pytania, a co więcej, dużym podobieństwem łączą się także ich losy. Bo z jednej strony:

...co robi kamień?
Rozpada się do wewnątrz

A z drugiej:

Jesteś jak kamień
może odnajdzie cię kiedyś
pustka
i rzuci przed siebie
za siebie
w siebie.

Nieprzypadkowo tytuł zbioru nawiązuje do najsłynniejszego dzieła Mikołaja Kopernika. Mamy do czynienia ze słowotwórczym odwróceniem perspektywy – z punktu widzenia pojedynczego bytu, to nie ciała niebieskie się obracają, a całe niebo – per analogiam do ruchów kosmicznych potęg, które są niedostrzegalne dla mrówki wędrującej po liściu. Nawet zderzenia wszechświatów, o ile takowe mają miejsce, nie są w stanie wpłynąć na postrzeganie – bo każde drzewo ma własną stronę świata i dzięki sosnom ulatnia się prawo ciążenia. W tych wierszach Kazimierz Brakoniecki często powraca w „kraj lat dziecinnych”, gdy nie byliśmy jeszcze obciążeni bagażem lat i umieliśmy się dziwić. A właściwie, gdy patrzyliśmy na przyrodę i otaczający nas świat bezwiednie, bezedukacyjnie wręcz. Być może tamten punkt widzenia był równie prawomocny, co oglądanie otoczenia poprzez „mędrca szkiełko i oko”.

Ten zbiorek tworzy właściwie długi poemat o kosmosie i przyrodzie, można go traktować jako całość podzieloną na numerowane elementy składowe – ale nie na zasadzie zorganizowanej struktury, lecz raczej chaotycznego układu powiązań – jak przyroda, niebo i kamienie. Temu chaosowi sprzyja również różnorodność tonacji poszczególnych fragmentów – chwilami mamy do czynienia z patosem, iście kosmologicznym wymiarem, a za chwilę doświadczamy nieraz bardzo przyziemnego humoru. Ale to tylko dodaje barw całości. A całość staje się zadziwiająco spójna.

A za tymi wszystkimi obrazami, gdzieś nieuchronnie czai się pytanie o rzeczy najważniejsze, czy raczej o Rzeczy... A więc przemijanie, a więc wiara, a więc śmierć, która nieobca jest nawet galaktykom, a co dopiero mówić o ludziach. I być może dlatego niektóre strofy Obrotów nieba brzmią naprawdę przygnębiająco – chociaż może po prostu oddam głos ich autorowi:

Paraliżujący strach
że wszystko jest oszustwem
on ty bóg kobieta kwiat
nawet ten głód nieskończoności (…).

Krzysztof Maciejewski


Kazimierz Brakoniecki Obroty niebahttp://wforma.eu/155,obroty-nieba.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com