nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

"Femme fatale", http://mechaniczna-kulturacja.blogspot.com, 03.05.2015

copyright © http://mechaniczna-kulturacja.blogspot.com 2015

Stephen King wyraził kiedyś twierdzenie, że obcowanie z powieścią przypomina długi romans, natomiast lekturze opowiadań bliżej do skradzionych ukradkiem pocałunków. Femme fatale – nowy zbiór opowiadań Kazimierza Kyrcza – to aż piętnaście soczyście mrocznych całusów, choć ulotnych krótką formą, jednak wypalających trwałe znamię w czytelniczych umysłach na tyle głęboko, by odczuwać skutki  złowieszczej randki długo po jej krwawym finale.

Nieprzypadkowo przytoczyłem parafrazę wypowiedzi Stephena Kinga, bo właśnie z jego wczesną twórczością skojarzyła mi się antologia Kyrcza. Autor Femme fatale doskonale operuje środkami wyrazu, nastrojem; klimatem niepokoju budowanym od podstaw z chirurgiczną precyzją i psychotyczną konsekwencją, dodatkowo opierając wątki fabularne na głęboko psycho-socjologicznym zapleczu.

Trudno byłoby opisywać każde opowiadanie po kolei, odzierając je tym samym z tak przecież ważnej dla opowieści tajemniczości; nie fabuła jest w nich najważniejsza, a forma podania.

Mamy więc piętnaście, przejmujących do szpiku kości historii, napisanych niezwykle zręcznym, często półpoetyckim piórem, których koszmarna kondensacja emocjonalna przyprawia o prawdziwy ból duszy. Autor nie patyczkuje się z czytelnikiem – wywleka, niczym trzewia z już mocno nadpsutego truchła, najgorsze instynkty, żądze, pragnienia, sięgając do najgłębszych i najczarniejszych odmętów ludzkiego jestestwa. Lecz ten zabieg sam w sobie nie byłby nawet w połowie tak przerażający, gdyby nie absolutny brak odgórnej oceny zachowań literackich bohaterów. Kyrcz, posługując się prostym, wręcz suchym stylem narracji, zamienia się w bezdusznego reportera-obserwatora, który nie bawiąc się w jakąkolwiek (psycho)analizę, przedstawia nam ludzkie potwory, takimi jakimi są – w skali 1:1, bez cenzury, bez prób usprawiedliwienia bądź potępienia. A są to potwory zrodzone z codzienności – z cierpienia, rutyny, z (nad)wrażliwości, często z chęci niesienia pomocy bliźnim. Femme fatale to prawdziwe studium paranoi – pełne spiskowych teorii, lęków, obsesji, erotycznych fetyszy – ubrane w mroczną kobiecą fizys. W niemal każdej historii główną, choć często zakamuflowaną rolę odgrywa kobieta. Czasem staje się spiritus movens opowieści, czasem jedynie zarzewiem ognia szaleństwa trawiącego męskie umysły. Zawsze jednak jest – nieuchwytna, rozchwiana emocjonalnie, złowieszcza, wreszcie zabójcza. Ale też mrocznie piękna, ulotna śmiertelnym wdziękiem, kusząca i... bezwzględnie skuteczna.

To, co zachwyca w konstrukcji książki, to jej logiczna spójność, konsekwencja w opowiadaniu krwawych, klimatycznych historii, a przede wszystkim jakościowa równość. Każdą opowieść dopracowano w najdrobniejszych szczegółach – od pierwszego zdania, które niejako zapowiada charakter i stylistykę dalszego ciągu (jeśli utwór zaczyna się od słów: „Wujek Waldemar, choć poćwiartowany, wciąż miał dużo do powiedzenia” to możecie mieć pewność, że historia, choć krwawa i mroczna, będzie obfitowała w dużą dawkę poczucia humoru), poprzez stopniowe dozowanie napięcia, wreszcie końcówkę, która albo wyrywa z butów zręcznym niedopowiedzeniem, albo celną i bestialsko przewrotną puentą. Na uwagę zasługuje również piękno i bogactwo językowe, stylistyczne perełki godne prawdziwych literackich mistrzów oraz autorski zmysł obserwacji – zwłaszcza wysoce rozwinięta empatia względem kobiecej psychiki.

Przed lekturą Femme fatale obiecałem sobie, że moje recenzenckie wywody będą do bólu obiektywne, że bez względu na osobistą sympatię do autora i jego twórczości wywlokę na światło dzienne wszelkie ewentualne niekonsekwencje fabularne, kompozycyjne, stylistyczne. I nie mam czego wywlekać. Kazek „dopieścił” mnie czytelniczo w każdym calu. Zawarł w swojej najnowszej książce wszystko, co tak bardzo kocham – miejską grozę, w której horror asymiluje się ze starokryminalnym noir, wysokoliterackie pisanie współgrające z pulpowymi porównaniami, gdzie poetyka słowa równoważy fabularny koszmar, komiksowe masakry i smoliste poczucie humoru; wreszcie samą formę dzieła – formę zbioru opowiadań.

Jeżeli więc macie ochotę na mroczny romans, na serię zdradziecko tajemniczych i śmiertelnie niebezpiecznych pocałunków, których piętno odznaczy się długowiecznymi bliznami na waszych umysłach – piekielnie gorąco polecam, choć lojalnie ostrzegam: romans ów wymaga pewnych masochistycznych predyspozycji.

Zacząłem swoje wywody paracytatem ze Stephena Kinga, więc wypada takowym zakończyć.

„Koszmary zapisane nie wydarzą się naprawdę” – powiedział kiedyś Mistrz z Bangor. Po lekturze Femme fatale pragnę mocno wierzyć, że miał rację.
Juliusz Wojciechowicz


Kazimierz Kyrcz Jr Femme fatale
http://www.wforma.eu/femme-fatale.html