Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://przegladdziennikarski.pl 2022
Najnowsza powieść Zbigniewa Kosiorowskiego to wielowątkowa podróż kreślona w czasie (początek lat 80.: schyłek realnego socjalizmu, apartheid i wojna falklandzka), na rozległych akwenach (Bałtyk, Atlantyk, Ocean Antarktyczny) i wielu lądach (Kapsztad, Falklandy, Buenos Aires, Hiszpania, NRD i PRL). Wyprawa eksplorująca różne literackie konwencje, toposy i narracyjne archetypy. Jej epicki horyzont zdarzeń to oczywisty hołd składany przez autora własnym i niegasnącym fascynacjom – podróżniczym, żeglarskim i marynistycznym (w rozumieniu conradowsko-melvillowskim). A zarazem pełnokrwista narracja, z bogatą faktografią i rozmachem przypominającym ostatnie książki Pereza-Reverte. Ten hiszpański duch opowieści-przygody, kunsztownie przeplatanej i wielogłosowej, z barwnym językiem i warstwową strukturą, a zarazem głębszym przesłaniem, nie pojawia się tu przecież przez przypadek (i bynajmniej z powodów tak oczywistych, jak lokalizacja akcji w Kadyksie czy Sewilli).
Bohatera powieści poznajemy jako rozbitka, który się uratował (choć niekoniecznie przeżył i doczekał finalnego wybawienia), ale szerzej również i kogoś, kogo spotkały wielkie życiowe niepowodzenia. Ocalał z katastrofy. A gdyby tak przyjąć, że może nie chodzić tu wprost o tego, który się rozbił, lecz bardziej o kogoś, kto sam uległ rozbiciu, kto został rozbity, roztrzaskany i rozszczepiony – jak atom, na cząstki elementarne?
Rozbijanie atomów, reakcja łańcuchowa i kwantowe splątanie – czy w powieści tak słonej od morskiej wody jest miejsce na pojęcia zaczerpnięte z nauk ścisłych? A jednak dziwnie przecinające się trajektorie bohaterów, wzajemne przyciągania międzyludzkiej grawitacji, plątanina nawiązań i korelacji właśnie tak pozwalają się opisać. Energia uruchamiająca i wyzwalająca się podczas aktu rozdarcia, lub może wręcz do niego sama doprowadzająca. Którego echo powraca wielokrotnie, i rezonuje w nieoczekiwany sposób. Einstein tłumacząc naturę niepojmowalnych dla nas kwantowych powiązań między niewyobrażalnie dalekimi obiektami mówił wprost o spooky action at the distance – upiornym oddziaływaniu na odległość. Możliwym zatem i na dystansie wielu mil morskich. Wielu istnień, i wielu lat.
Wreszcie proces odwrotny – ponownego scalania, rekonwalescencji i dostrajania. Czy po rozpadzie taka operacja może się powieść? Jeśli zaś tak, to jaki byłby jej koszt i konsekwencje? Może ceną byłaby równie gwałtowna erupcja – potrzeby przyznania się, a raczej rozgrzeszenia, jakiegokolwiek – choćby nawet za urojone, przyśnione jedynie winy. Metanoia, czyli duchowa przemiana, radykalne przeistoczenie czy wręcz nawrócenie. Porzućmy zatem już popularno-naukowe (wy-) wody, i obierzmy azymut dla szerszej interpretacji kierując się mottem książki, zaczerpniętym przecież z „Jądra ciemności”. Mroczność fabuły w jej sensacyjnej kanwie oraz wartkości akcji służą tu czemuś więcej, niż jedynie fascynowaniu zbrodnią i odkrywaniem jej kulis, tragicznych przypadków i omyłek w świecie niejasnych interesów. Świecie, w którym jednostka, uwikłana w różnorakie wojenno-agenturalne brudne gry, brutalną politykę, wydaje się skazana na przegraną, na smutny koniec, śmierć. W Notatnikach Camusa Don Kichot przyznawał – „Tak, walczyłem z wiatrakami. Jest bowiem rzeczą głęboko obojętną, czy walczy się z wiatrakami, czy z olbrzymami. Tak bardzo obojętną, że łatwo je pomylić. Mam metafizykę krótkowidza”. Podążając dalej śladem Cervantesa (może i Calderona), łatwo można już dostrzec na horyzoncie liliową plamę lawendowych pól Kastylii i poczuć niezwykły, wciągający zapach tysięcy miododajnych kwiatów – w rzeczywistości chyba bardziej chroniący praktycznych mieszkańców prowincji przed plagą skorpionów i uciążliwych pająków.
Mateusz M. Szczeciński
Zbigniew Kosiorowski Metanoia – http://www.wforma.eu/metanoia.html