nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

NOTES, Notatki paryskie 2 (1)

2023-10-05 11:32

Uważnie obserwuję z samolotu ziemie francuskie nieopodal niewielkiego miasteczka Beauvais w departamencie Oise, na którym za chwilę wyląduję. Trzeba powiedzieć, że w przeciwieństwie do polskich (a mam tu na myśli francuskie ziemie rolne) są to ziemie pod najmniejszym względem niedotknięte parcelacją – są obszerne, komasowane raczej aniżeli sparcelowane, z lotu ptaka, którym w tej chwili dysponuję, przypominają rozległe sakwy, kieszenie, nasuwają na myśl „rozbijanie dzielnicowe” przestrzeni, łatanie niedoskonałości potężnymi łatami niewydzielonych nawet porządnie dystryktów. Ziemie owe wyglądają na zdrowe, a to znaczy, że nie padły ofiarą skocznych szaleństw i obsesji niepewnego siebie klasyfikatora, udziałowca, reglamentarza (i pewnie już raczej nie padną). Zresztą, niech by wziąć przy sobie departament Oise oraz Mazowsze, a jedno będzie antypodyczne względem tego drugiego – tak jak antypodyczne są parcelacje ziem z Polski od 1864 roku i komasacje ziem z Francji, właściwie dokładnie w tym samym czasie (skutek międzyprowincjonalnej, międzydepartamentalnej, rewolucji przemysłowej we Francji).
To aż dziwne, że przy takiej ziemi – przy takiej podstawie, przy takiej „gwarancji rolnej” – Francja nie porodziła dla siebie jakiegoś francuskiego Tołstoja. „À la recherche du temps perdu” jest – aby wziąć tutaj pierwszy przykład z brzegu – tak bardzo mało agrarne... Proust nie potrafi literacko „skapitalizować” narzucającego mu się z całą mocą potencjału sprawnej medytacji agrarnej – czemu nie patrzy na Balbec jak na ziemię agrarną, czyli na typowy areał, wzrokiem naszego Niechcica, dajmy na to? Co złego w wielkiej epopei rolnej pisanej z wysokości przekarmionego parnasizmem oraz symbolizmem Paryża? Może byłby zdolny do podobnej epiki Charles Baudelaire lub Leconte de Lisle? To przecież może być epopeja agresywna w swoim wyrazie – „studiowałem inżynierię rolniczą”, wyznaje Michel Houellebecq w mowie wygłaszanej z okazji przyznania mu Nagrody Spenglera – może z wiekiem to on, dokonawszy, oczywiście, osobliwej konwersji, co chyba jest możliwe po „Anéantir”, stanie się francuskim Tołstojem, albo – co na jedno wychodzi – niemożliwością Tołstoja we Francji. Chcąc, jak dwa lata temu, dotrzeć na stację naukową na Lariston 74, obchodzę Łuk Triumfalny, myśląc, że we Francji – choć Francja już o tym po Balzaku nie pamięta – na początku była ziemia: a ziemia była u Boga i Bogiem była ziemia.

© Karol Samsel