nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

POZWALAM SOBIE NA WIERSZ, 3

2019-01-09 15:56

Kiedy tylko spadnie jakikolwiek najdrobniejszy choćby śnieg od razu w mojej głowie wybrzmiewa fraza „deptać śnieg”. Jak mantra, wciąż powtarzająca się uporczywie tupiąca małymi stópkam dwuwyrazowa dźwiękowa istotka.
Wszystko trwa aż do chwili w której w końcu go nie depnę, w której odrobinę po prostu nie podeptam go sobie.
Wtedy mi przechodzi.
Jak i dlaczego tak niewielki zdawkowy błachy teksy zapadł mi tak głęboko w umysł. Dlaczego tkwi uśpiony większość roku, by gdy tylko pojawią się pierwsze zimne płatki kołatać się w mojej biednej czaszce.
Zawsze rano kawa, zawsze ta sama droga do pracy, te same rzeczy lub czynności o tych samych godzinach. Każda zmiana burzy ale o dziwo powoduje chęć i konieczność ustanawiania nowych porządków. Choćby na jakiś czas. Ale najlepiej na wieczność.
I co roku śnieg. Zawsze ten sam śnieg...

xxx*

Deptać śnieg.
Chcę deptać śnieg.
Biały chcę deptać śnieg.
Z tobą biały chcę deptać śnieg.
Tylko z tobą biały chcę deptać śnieg.
Tylko z tobą biały chcę deptać śnieg – zawsze.
(Wojciech Wawrzyniak)

PS
Książeczka wydana była w 1986 roku. Ten wiersz musiałem czytać pewnie w 1987. Ostatnia zima stulecia to 1986/87. Boże, co ja się wtedy śniegu nadeptałem...

* „Przedpole. Almanach młodej poezji wieklopolskiej”, Poznań 1986, s. 171

© Tomasz Majzel