Urodziłem się, więc miewam urodziny.
Urodziłem się w Szczecinie.
I wszystko, co dla mnie ważne, wydarzyło się w Szczecinie.
Aha! Urodzny! No to co na urodziny? Czyli jaki prezent? Co by tu na urodziny dostać?
Może wycieczka?
Nie byłem w Paryżu.
Nie byłem w Rzymie.
Nie byłem w Berlinie.
Nie, do Berlina to raczej nie!
Daczego?
Dlatego, że pamiętam to, czego pamiętać nie mogę.
Po prostu urodziłem się za póżno, żeby pamiętać, ale pamiętam.
URODZINY*
– kup mi coś żywego
i żeby mnie kochało –
PS 1
W Szczecinie jest mi dobrze.
PS 2
I ciepło.
*Katarzyna Zdanowicz-Cyganiak, „deadline”, Katowice 2007, s. 27
© Tomasz Majzel