nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

"Wiersze dzisiejsze i dawne", https://sztukater.pl, 20.01.2026

copyright © https://sztukater.pl 2026


Motywem przewodnim „Wierszy dzisiejszych i dawnych” Krzysztofa Lisowskiego jest czas.

„Czas jest tym czymś
Z puszystym ogonkiem
Co wita mnie szelestem
Między grobami i nieśmiertelnością bluszczu”

Przemyka chyłkiem, niczym złodziej, i kradnie bezlitośnie. Zdrowie, młodość, energię i pamięć szczegółu. I tych których kochamy, których chcielibyśmy zatrzymać przy sobie na zawsze kradnie również, wyrywa nam z rąk. Czas jest tutaj tożsamy z utratą, której nieodłącznym towarzyszem pozostaje smutek.

„Mój smutek podróżuje
Zwiedza
Spaceruje godzinami
(...)
Czeka ale nie oczekuje
Zjada dni bez apetytu
Patrzy twoimi oczami przez moje”

To elegia o miłości, która nie kończy się z chwilą śmierci kochanej osoby, trwa dalej w odmienionej, lecz równie silnej, niezachwianej postaci. Zanurza się we wspomnieniach wspólnie przeżywanych chwil, obmywa w nich ze słoności łez, w skojarzeniach przywoływanych przez przedmioty, sytuacje, zapachy, które uruchamiają szerokoekranowe pasmo obrazów. W dalszym ciągu dzielimy się myślami, rozmawiamy w głębi duszy, zasięgamy porady, trzymamy się za ręce, czując ból utraconej połowy siebie.

„Codziennie czuję że jesteś
O wieczną godzinę dalej”

Towarzyszą nam migawki przeszłości, zwyczajne chwile, które teraz wydają się świętem. Nocowanie pod namiotem, wspólne zmywanie naczyń po posiłku, odpoczynek z książką na kolanach. I jeszcze ten słomkowy kapelusz. Ulubiony.

„Jesteś i będziesz ze mną dopóki
Niepamięć nas nie rozłączy
Noc zimnych godzin
Ogień i szkło gwiazd
Utrata utraty”

Jest w tych strofach, obok nostalgii, również jakiś specyficzny spokój, a przynajmniej jego próba, świadomość nieuchronności, z którą albo się pogodzimy, albo też spłoniemy w płomieniu niezgody na nią. To zrozumienie prawideł historii, jej dziania się i przemijania, odwiecznych praw, które nie my ustanowiliśmy, nie mamy też na nie najmniejszego wpływu. Zgoda na stratę wiąże się też z zakończeniem cierpienia, bólu, tego fizycznego, wyniszczającego organizm i tego psychicznego, łamiącego serce. Autor przywołuje echa hellenistycznej, bliskiej mu, kultury. Wróżby Sybilli, Troję i Samotrakę. Elementy stoicyzmu pomagają przetrwać kryzysy, skupić się na tym, co było dobre, przydarzyło się i trwa w pamięci. Spotkało się dwoje ludzi i stworzyło swój własny, utkany z miłości i jej symboli świat. To bardzo wiele. To wszystko.

Poezja ta tchnie tęsknym spokojem i rodzajem oczekiwania, łączy to, co było z pewnością, że to nie koniec, a ledwie przystanek we wspólnej podróży, chwilowa przesiadka, później zaś, gdzieś tam, podróż będzie miała swój ciąg dalszy. We dwoje. Wyznania miłości są tutaj codziennym gestem, zwyczajne jak oddech, a jednak cudowne w swojej prostocie i prawdziwości. Bezradność w poczuciu straty nie może się pozbierać, zdruzgotana, bezrozumna, próbuje pojąć. Przecież tyle jeszcze miłości pozostało nieofiarowane, dopiero zapakowane w różowy papier z kokardą czekało na wysłanie. Nie zdążyło.

„I zostaje patrzenie
Odwiedzanie Cię gdzie indziej i w innych godzinach
Ubogie pamiątki
Codziennych przypomnień”

To poezja bardzo konfesyjna, osobista, poruszająca w nas całe pokłady empatii i wrażliwości. Autor przekuwa rozpacz w wiersz, rozmawia tym sposobem ze zmarłą żoną i z samym sobą, tłumacząc sobie własne uczucia, oswaja się z nimi. Pomiędzy wspominki i refleksje wkradają się urywki codzienności, wydarzeń na skalę świata czy kraju, w pogruchotanym świecie żałoby jednak marginalnych, ledwie zauważonych, a już zapomnianych.

Na osi czasu to, co zmierza przed siebie, jest zamglone i ginie w wielkiej niewiadomej, za to kreska zdarzeń minionych, tych wspólnie przeżytych, zarysowuje się mocno, wyraziście, niemal krzyczy. Widokówki z różnych stron świata, z górskich szczytów i zielonych wąwozów, podpisane zrywem wiatru, zapieczętowane słonecznym promykiem, spuentowane gwizdem kosa i trzepotem skrzydełek biedronki. Pośród metafor i przenośni, oszczędnych, choć w swojej prostocie kunsztownych konstrukcji, zawsze jest czytelna nuta tej miłości, więzi jedynej, spójnej w jedność, a także pamięć o tym, że:

„Pewnego dnia może zdarzyć się granica i celniczka, która spyta w nieznanym języku, skąd się wzięliśmy w pociągu do podróży”.
6/6
Doris


Krzysztof Lisowski Wiersze dzisiejsze i dawnehttp://www.wforma.eu/wiersze-dzisiejsze-i-dawne.html