copyright © https://sztukater.pl 2026
Motywem przewodnim „Wierszy dzisiejszych i dawnych” Krzysztofa Lisowskiego jest czas.
„Czas jest tym czymś
Z puszystym ogonkiem
Co wita mnie szelestem
Między grobami i nieśmiertelnością bluszczu”
Przemyka chyłkiem, niczym złodziej, i kradnie bezlitośnie. Zdrowie, młodość, energię i pamięć szczegółu. I tych których kochamy, których chcielibyśmy zatrzymać przy sobie na zawsze kradnie również, wyrywa nam z rąk. Czas jest tutaj tożsamy z utratą, której nieodłącznym towarzyszem pozostaje smutek.
„Mój smutek podróżuje
Zwiedza
Spaceruje godzinami
(...)
Czeka ale nie oczekuje
Zjada dni bez apetytu
Patrzy twoimi oczami przez moje”
To elegia o miłości, która nie kończy się z chwilą śmierci kochanej osoby, trwa dalej w odmienionej, lecz równie silnej, niezachwianej postaci. Zanurza się we wspomnieniach wspólnie przeżywanych chwil, obmywa w nich ze słoności łez, w skojarzeniach przywoływanych przez przedmioty, sytuacje, zapachy, które uruchamiają szerokoekranowe pasmo obrazów. W dalszym ciągu dzielimy się myślami, rozmawiamy w głębi duszy, zasięgamy porady, trzymamy się za ręce, czując ból utraconej połowy siebie.
„Codziennie czuję że jesteś
O wieczną godzinę dalej”
Towarzyszą nam migawki przeszłości, zwyczajne chwile, które teraz wydają się świętem. Nocowanie pod namiotem, wspólne zmywanie naczyń po posiłku, odpoczynek z książką na kolanach. I jeszcze ten słomkowy kapelusz. Ulubiony.
„Jesteś i będziesz ze mną dopóki
Niepamięć nas nie rozłączy
Noc zimnych godzin
Ogień i szkło gwiazd
Utrata utraty”
Jest w tych strofach, obok nostalgii, również jakiś specyficzny spokój, a przynajmniej jego próba, świadomość nieuchronności, z którą albo się pogodzimy, albo też spłoniemy w płomieniu niezgody na nią. To zrozumienie prawideł historii, jej dziania się i przemijania, odwiecznych praw, które nie my ustanowiliśmy, nie mamy też na nie najmniejszego wpływu. Zgoda na stratę wiąże się też z zakończeniem cierpienia, bólu, tego fizycznego, wyniszczającego organizm i tego psychicznego, łamiącego serce. Autor przywołuje echa hellenistycznej, bliskiej mu, kultury. Wróżby Sybilli, Troję i Samotrakę. Elementy stoicyzmu pomagają przetrwać kryzysy, skupić się na tym, co było dobre, przydarzyło się i trwa w pamięci. Spotkało się dwoje ludzi i stworzyło swój własny, utkany z miłości i jej symboli świat. To bardzo wiele. To wszystko.
Poezja ta tchnie tęsknym spokojem i rodzajem oczekiwania, łączy to, co było z pewnością, że to nie koniec, a ledwie przystanek we wspólnej podróży, chwilowa przesiadka, później zaś, gdzieś tam, podróż będzie miała swój ciąg dalszy. We dwoje. Wyznania miłości są tutaj codziennym gestem, zwyczajne jak oddech, a jednak cudowne w swojej prostocie i prawdziwości. Bezradność w poczuciu straty nie może się pozbierać, zdruzgotana, bezrozumna, próbuje pojąć. Przecież tyle jeszcze miłości pozostało nieofiarowane, dopiero zapakowane w różowy papier z kokardą czekało na wysłanie. Nie zdążyło.
„I zostaje patrzenie
Odwiedzanie Cię gdzie indziej i w innych godzinach
Ubogie pamiątki
Codziennych przypomnień”
To poezja bardzo konfesyjna, osobista, poruszająca w nas całe pokłady empatii i wrażliwości. Autor przekuwa rozpacz w wiersz, rozmawia tym sposobem ze zmarłą żoną i z samym sobą, tłumacząc sobie własne uczucia, oswaja się z nimi. Pomiędzy wspominki i refleksje wkradają się urywki codzienności, wydarzeń na skalę świata czy kraju, w pogruchotanym świecie żałoby jednak marginalnych, ledwie zauważonych, a już zapomnianych.
Na osi czasu to, co zmierza przed siebie, jest zamglone i ginie w wielkiej niewiadomej, za to kreska zdarzeń minionych, tych wspólnie przeżytych, zarysowuje się mocno, wyraziście, niemal krzyczy. Widokówki z różnych stron świata, z górskich szczytów i zielonych wąwozów, podpisane zrywem wiatru, zapieczętowane słonecznym promykiem, spuentowane gwizdem kosa i trzepotem skrzydełek biedronki. Pośród metafor i przenośni, oszczędnych, choć w swojej prostocie kunsztownych konstrukcji, zawsze jest czytelna nuta tej miłości, więzi jedynej, spójnej w jedność, a także pamięć o tym, że:
„Pewnego dnia może zdarzyć się granica i celniczka, która spyta w nieznanym języku, skąd się wzięliśmy w pociągu do podróży”.
6/6
Doris
Krzysztof Lisowski Wiersze dzisiejsze i dawne — http://www.wforma.eu/wiersze-dzisiejsze-i-dawne.html