Że cierpienie nie uszlachetnia – wiadomo już od dawna, wbrew utartemu powiedzeniu. Ale jest coś, co nazwałbym intymnością cierpienia, skrytością bycia cierpiącym, żeby swojego cierpienia nie przydawać drugim. To – chyba jednak – szlachetna zdolność.
Bywałem ostatnio w szpitalach i rzadko tę „cnotę” spotykałem. Jej istotą wydaje mi się pragnienie, żebyś nie cierpiał tak, jak ja. I żebyś nie musiał dzielić ze mną mojego cierpienia.
Może (ja wierzę, że na pewno) cierpienie uzdatnia do miłości. Bezinteresownej. Jesteś ze mną. W tajemnicy twojego cierpienia, którego nie znam. Moje cierpienie kojarzy mnie z twoim.
© Bogusław Kierc