Jedzie pociąg z daleka
Tyle bierze tych leków przepisanych, nie dziw,
że po zażyciu wszystkich fantastycznie bredzi;
widzi na jawie blisko to, co nieco wcześniej
łudziło ją prawdziwą tożsamością we śnie;
osoby, wehikuły i żeby zupełny
był obraz tych urojeń, nawet kłębek wełny
rozwijający się sam w nieskończoność linią
lotu do Stanów (jakich?) a bliżej się ślinią
wnuczęta, a nad nimi Anioł Stróż się dziwi,
że igrają w Arkadii, kiedy się do Gliwic
mieli udać pociągiem udawanym, czeka
na nich ten dawny pociąg jadący z daleka
i konduktor łaskawy, który wciąż dowozi
pasażerów spóźnionych do Dobrego Bozi.
© Bogusław Kierc