Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Inny miał trzy imiona: Rafał Grzegorz Mikołaj. Ze względu na to trzecie i może – na zainteresowania jego nosiciela chemią, przemknęły przez moją pamięć kondensaty fenolowomocznikowoformaldehydowe i stwierdzenie, że „degradacja skrobii do dekstryn nie zachodzi ściśle jednakowo”. Jasne – bawi mnie atrakcyjność brzmieniowa tych słów, ale dręczy degradacja świętego Mikołaja do jakiegoś przerośniętego krasnala w czerwonym przyodziewku. Nie przypuszczałem, że radziecki Dziadek Mróz, który miał zastąpić miłosiernego biskupa, rozmnoży swój wizerunek i niemal całkowicie wyprze tego, któremu zawdzięczamy zwyczaj wzajemnego obdarowywania się w dniu jego święta. Ale i tak zwane choinki na placach miast i miasteczek są już niemal tylko iluminowanymi atrapami żywo zielonych drzew, którym dawno odjęto sens.
„Boże Narodzenie” stało się nazwą czułostkowego świętowana konsumpcyjnej redundancji. Oczywiście: degradacja skrobii do dekstryn nie zachodzi ściśle jednakowo.
© Bogusław Kierc