Skąd przychodzi to uspokojenie, pewność dziejącego się świata, bezpieczeństwo, spełnienie w pustej bibliotece. Czy to możliwe, że książki nie potrzebują czytelników, wcale nie czekają na nich. Otwierając książkę rujnuję tamtejsze życie, rozbijam nieznany świat. Sprawdziło się wiele razy, udając, że mnie nie ma, kładłem się między książkami, wpatrywałem się w rzędy książek w wyciszonym pokoju i za każdym razem przychodziła pewność, że wystarczyło raz napisać i zamknąć, żeby rozgrywało się tajemne życie. Czytelnicy są z innej planety, obcy, wchodzą kiedy chcą, czują się jak u siebie, nikt by tego nie chciał w swoim domu.
© Grzegorz Strumyk