Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Rzym należy wyspacerować. Przechodzić i rozchodzić trakty, mosty, uliczki, alejki, place. Dobrze jest się w nich zgubić, potem odnaleźć z mocnym postanowieniem niegubienia się, a za chwilę znowu pogubić się w plątaninie dróg. Naprawdę rzadko kiedy układają się one w porządek, jakiego spodziewamy się w mieście. Raczej jest tak, że przecinają się pod ostrym kątem, niezauważenie przechodzą jedne w drugie, plac umyka dalej ulicowo i tak bez końca. Doświadczenie plątaniny, labiryntu, chaosu jest wstępem do doświadczenia struktury dróg Rzymu. Układają się one w naturalne ciągi, niezależne od przestrzeni miasta, wolne od zwykłych ograniczeń, którym podlega każda metropolia. Drogi rzymskie rozczłonkowują się i oplatają miasto, nie są podległe zasadzie komunikacyjnej, by pieszego lub zmechanizowanego najkrócej doprowadzić do celu. W Rzymie, tak jak w innych miastach italskich, życie musiało koncentrować się w przestrzeni niedomowej, stąd tak duża liczba placów. Ulice zaś powstawały dla łatwego porozumiewania się i wymieniania się towarami między sąsiadami. Wraz z rozrostem miasta wytworzyły się mikroprzestrzenie o swoistej strukturze komunikacyjnej, były to niezależne miejskie czy submiejskie twory, pozostające w dość luźnym związku z pozostałymi częściami miasta. Na pewno swoją rolę odegrały także liczne świątynie i kościoły zastępujące w pewnym stopniu nekropolie, których w Rzymie jest niedużo w stosunku do liczby mieszkańców i rozległości jego historii.
Rzym nie jest miastem wiecznym i spiżowym, ale żywym, co mnie zadziwia. Italczycy dzisiejsi nie uprzywilejowują pieszych, nie chronią starej części miasta przed ruchem samochodów. Samochody, skutery, rowerzyści poruszają się niemal po tych samych drogach, co piesi, a tylko nieliczne strefy przeznaczone zostały wyłącznie dla tych ostatnich. To, jak mi się zdaje, zapewnia Rzymowi młodość.
+ + +
Jutro mój ostatni dzień w Rzymie. Słońca, na co liczę, nie zabraknie. Raz jeszcze przejdę przez Piazza Poppolo do Campo di Marzio, przyjrzę się miastu z perspektywy ogrodów otulających Villa Borghese.
Venerdi, 29 listopada 2013 (4)
© Maciej Wróblewski