nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

NOTES, Notatki paryskie 2 (3)

2023-10-26 16:46

Może należało zacząć od tego, że Proust dzisiejsze Lauriston, 74 odwiedzał, i to z wyraźną i przyjemną dla siebie i pozostałych chęcią, dwa lata temu pracowałem więc nad korektą „Niemożliwości Piety” w miejscu przebywania Prousta, o czym w 2021 roku, mimo istnienia tablicy na parterze CSAPS, więc Centre Scientifique de l’Académie Polonaise des Sciences, jeszcze nie miałem pojęcia. Wstrząsnęło mnie to, nie ukrywam, i wzruszyło – w Pałacu Markiza de Clermont-Tonnerre’a, tak uwielbianym przez pisarza – kładłem ostatnie rzuty debiutanckiej powieści, w pałacu, o którym Proust miał powiedzieć w 1908 roku, że „Trianon, Vezelay ne sont que des baraques quand lesprit les compare au Palais Lauriston” („Trianon, Vezelay o tyle są koszarami, o ile porównuje się je do Pałacu Lauriston”). Więc Polska Akademia Nauk w Paryżu jest proustowska, proustowska „sui generis, sui naturalis”. Mało tego jeszcze, jestem tu właśnie dziś – w dniu polskiej premiery „Niemożliwości Piety”. Zaraz po pożegnalnej conradystycznej kolacji ruszę w kierunku Jean de la Fontaine, gdzie Proust przyszedł na świat. Kilkanaście minut temu skończył się seans znakomitego „African Apocalypse” Roba Lemkina, z którym rozmawiałem o Kieślowskim i Kenie Loachu – otóż, Lemkin nie ceni Loacha tak, jak cenił Kieślowski – wyjątkiem jest Loach wczesny, Loach swoich największych moralitetów jest dla Lemkina „too sentimental” – jak się wyraził. W „African Apocalypse” dosyć zdumiony dostrzegłem echa „Bildungsroman” przetworzonego na potrzeby dokumentu – chodziło mi, oczywiście, o historię młodego Femi Nylandera, który wraca do Nigru również po to, ażeby zrozumieć samego siebie – ale Lemkin był wyraźnie zadowolony z mojego nieoczywistego spostrzeżenia.
Jean de la Fountaine 96. Na miejsce narodzin Prousta docieram około dwadzieścia po dziewiątej wieczorem 29 września. Naturalnie, pamiętam, że rzeczywiste „maison natale de Marcel Proust”, a więc mieszkanie jego wuja, Louisa Weila, zostało zburzone w 1896 roku, obcuję więc z realnym miejscem, ale symboliczną jego zabudową, mimo wszystko dotykam dłonią murów i krat, przejęty nawet tą nieskłamaną nieidentycznością. Jak niezliczoną ilość razy w moich podróżach po Europie miało to miejsce (ale działo się tak nawet w Izraelu, w którym byłem w lutym 2023), Proust wiąże się z Conradem w uścisku tak szczelnym, że – prawdę powiedziawszy – kuriozalnym, przynajmniej dla Polaka. W promieniu ledwie 400 metrów od domu Louisa Weila i punktu przyjścia na świat Marcela Prousta odnajduję Av. Leopold II – wystarczy pokonać niewielką odległość góra połowy kilometra od Maison de Balzac na Raynouard 47 i jest się na właściwym skrzyżowaniu: Av. Leopold II rozciąga się (można tak powiedzieć) w połowie drogi między ostatnim mieszkaniem Balzaca (dzisiaj – muzeum „Komedii ludzkiej”) a pierwszym (w znaczeniu pierwotnym, „prymitywizowanym”, bowiem natalistycznym) mieszkaniem Prousta – tak samo Afryka kładzie się dla żeglarzy cieniem – „des ruines” – zwaliska pomiędzy Oceanami Indyjskim a Atlantyckim, Niger zaś, portretowany ostatnio w Europie przez Lemkina – zwaliska – „l’ombre des ruines” – między Nigerią a Algerią.

© Karol Samsel