Nie może już być mowy o czym innym. Czarna noc oglądana jest przez ciemnych ludzi ze wzgórza, spod zamku. Zamek też jest czarny. Wewnątrz brak sufitów, brak schodów, brak dachu, wiatr. Na ścianach plamy w kształcie wysp. Na wyspach produkuje się lekarstwo na lęk, dostarczane na ląd stały w największej tajemnicy. Dotknij wiatru, dotknij wody, mówi niewidzialny głos, w innym miejscu, innym razem, będzie powiedziane, co dalej. Wchodzę między ludzi, którzy co noc wracają tu na czekanie i przekazuję im tę wiadomość. Niebo jest kosmicznie czarne. Widać na nim gwiazdy i inne znaki matematyki wyższej, świetlistą linią pisany jest wzór, pismo zakrzywia się pod kopułą. Początek wzoru znika, aby mógł napływać dalszy ciąg, gwiazdy, gwiazdki, nawiasy zwykłe, krzyżowe, kwadratowe, cyfry i znaki nie z tego świata, nieznane ludziom, piszą się. Stoimy pod zamkiem z twarzami uniesionymi, jakby nasze życie zależało od kontaktu z duchem tego pisma, nie rozumiemy nic.
© Marta Zelwan