AUGUSTYN BOLESŁAW (ur. w 1902 roku). Bolesław Augustyn doświadczył najgorszej sowieckiej poniewierki: „Wywieziono nas do swierdłowskiej obłasti (...), rejon laliński, kwartał 54. Był to posiołek” (10 II 1940).
Czytałem gdzieś o sybiraczce Genowefie Augustyn, nie wykluczam, że Bolesław Augustyn („urzędnik pocztowy”) jest jej krewnym: w Samarkandzie „konieczność zmusiła mnie i rodzinę do tego, by chodzić po ulicy, targowiskach i wyszukiwać odpadki nadające się do spożycia, jak zgubione ziemniaki, warzywa itp. Wyszukiwać również trzeba było gałęzi do palenia po to, by te znalezione »produkty« zagotować i zjeść”.
Nie rezygnujmy z kolejnego fragmentu: „mieszkałem w kołchozie koło Samarkandy. Najpierw zachorowały dzieci, potem żona, aż wreszcie ja sam. Żona jednak nie wytrzymała tej tej choroby i zmarła 21 stycznia 1942 r. Dzieci wynędzniałe, wygłodzone, po tak ciężkiej chorobie, wysłałem do sierocińca polskiego. Poszły same, a ja pozostałem, bo jeszcze miałem wysoką temperaturę i nie miałem siły wstać”.
Przy dzisiejszej okazji polecam relację Marii Heller-Mierzyńskiej, deportowanej ze Lwowa do jakuckiej obłasti (29 VI 1940), zwłaszcza że Mierzyńska opublikowała dwa tomy wspomnień („Nie pytajcie dlaczego” i „Nigdy nic nie wiadomo”), możemy więc zapodziać się w jej opowieści. I to na długie tygodnie.
[2 VIII 2024]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki