JASZCZUŁT MARIA. Hryniewiczowie i Jurewiczowie, Pacewiccy i Szumscy. Wszyscy oni, jak pisze nieświeska nauczycielka Jadwiga Chmielewska, byli „skazanymi na wywiezienie”. Wśród deportowanych odnotujmy również Zofię Chwiałkowską („pracowałam na poczcie w Nowogrodzie, pow. Łomża”), zwłaszcza że dysponujemy jej relacją: „20 czerwca 1941 r. zostałam zabrana wraz z rodzicami (starcami, po sześćdziesiątce) i siostrą przez NKWD. (...) Mnie zabrali z urzędu pocztowego, a rodziców z domu, mówiąc, że my jesteśmy niebezpieczni ludzie i dlatego należy nas usunąć w głąb Rosji sowieckiej”.
Chwiałkowscy znaleźli się w aktiubińskiej obłasti. Do kołchozu Pachar’ trafili m.in. „Polacy z Małopolski Wschodniej, a to okolice Stryja, Tarnopola. Polacy to przeważnie kobiety, nauczycielki, żony wojskowych, policjantów i zamożni gospodarze. Około 50% byli to ludzie inteligentni, reszta zaś o przeciętnej”.
Z relacji Marii Jurewicz („nauczycielka publicznych szkół powszechnych”) będę korzystał jeszcze częściej, może w końcu przyjdzie do mnie natchnienie, ździebko natchnienia, i ułożę kilka wierszy o sybirakach Długoborskich i Gołygowskich: „W łagierach skazano na śmierć Marię Jaszczułt. Czy wyrok został wykonany, nie wiem, dotąd nigdzie jej nie spotkałam. Ze zwalnianych jednak w Karabasie wielu brak. I tutaj właśnie w okresie po zwolnieniu z obozów pracy wiele kobiet ginęło. To był okres najcięższy”.
Do „niebezpiecznych ludzi” NKWD zaliczyło Janinę Włodarczyk, która „zostaje wywieziona wraz z szóstką dzieci na Sybir”. Włodarczyków deportowano spod Baranowicz (10 II 1940), przy czym nadmieńmy, że Tadeusz Włodarczyk urodził się w sierpniu 1939 roku („w drodze na Sybir umarło najmłodsze dziecko pani Włodarczykowej”).
[20 X 2023]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki