ŁABA SZYMON. Międzygórze lub Osada Wojskowa Międzygórze (Nowogródczyzna). Wywózka Bilewiczów z Międzygórza (10 II 1940), wspomina Barbara Bilewicz, do której często wracam: „Wraz z nami wywieziony został wierny służący Szymon Łaba, nazywany przez nas Jaśkiem. Mama błagała komisarza [NKWD], aby go zostawił, gdyż nie był na liście i nie był członkiem rodziny (...). Jasiek nim wsiadł na sanie, podszedł do koni. Głaskał grzywy, tulił twarz do ich łbów, poklepywał po karkach, jakby żegnał. Gdy przyszedł do sań, miał twarz mokrą od łez. Ruszyliśmy. Dom, dzieciństwo zostawały za nami. Za saniami biegł uparcie jedyny wolny spośród nas Bryś. (...) Tam, gdzie nasz pies gubił ślad, zaczynała się nasza tułaczka. Zbliżał się świt, kiedy dojechaliśmy do stacji kolejowej w Nowojelni. Od innych nieszczęśników, wyrwanych w tę straszną noc z domów, dowiedzieliśmy się, że wysiedlono nie tylko Międzygórze, ale wszystkie okoliczne osady wojskowe. Na stacji panował ścisk. Ze wszystkich stron Nowogródczyzny nadjeżdżały furmanki. Płacz wywożonych mieszał się z wrzaskami konwojentów, którzy ładowali do bydlęcych wagonów zszokowanych, przerażonych ludzi”.
Sięgam po jeszcze jedno zdanie („14 lutego 1940 roku o godz. 11.00 zadrutowano żelazne drzwi wagonu i transport ruszył”), choć podobnych fragmentów we wspomnieniach Barbary Bilewicz-Powroźnik znajdziemy znacznie, znacznie więcej. Zachowam je na inną okazję. Bo świadectwo Bilewicz-Powroźnik wymaga szczególnej refleksji: „Transport był niezmiernie długi, jako dziecko nie mogłam określić, gdzie jest jego początek, a gdzie koniec. Bydlęce wagony ciągnęły się niemal w nieskończoność. Wreszcie transport był gotów do drogi. Na stację przyszli żegnający. Rozległ się płacz, lament kobiet, krzyżowały się okrzyki. Najbardziej utkwiła mi w pamięci scena pożegnania Mamy ze swoimi rodzicami. Podbiegła do nich i rzuciła się im do nóg. Podjęła Matkę za kolana” (Nowojelnia, 14 II 1940).
Apolonię Lech-Bilewicz, pod nieobecność męża, deportowano do archangielskiej obłasti z czworgiem dzieci. Posiołek Uksora „był otoczony lasami, bagnami i trzęsawiskami (...). W posiołku zamieszkało 65 polskich rodzin rozlokowanych w 8 izbowych barakach”. To właśnie tutaj, „na Uksorze”, zmarł Szymon Łaba, wierny sługa.
[23 XII 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki