Siedzimy, leżymy. To tu, to tam, przy piecu, z lewej, z prawej, na górze nikt się nie odważył. Koty by się odważyły. Za oknem porywiście. Słuchamy Finka z orkiestrą, słuchamy archiwalnych nagrań CSMu. Leje, więc dzisiaj nie wystawiamy nosa z domu. Tort orzechowy smakuje wyśmienicie. Nie będę gotować do Sylwestra, serio, serio. Od dzisiaj w Irlandii rozpoczynają się największe wyprzedaże, my jednak zostajemy w domu, przy piecu. Paddy unosi moją piętę i masuje.
– Mocno cię boli?
– Jak leżę to mniej.
– Czyli to ja muszę iść zrobić nam kawy?
© Małgorzata Południak