Ziemia o tej porze pachnie rozpadającymi się wieżowcami, popiołem i dymem. Powietrze jest białe, a drzewa skurczyły się z braku światła. Krzyczysz. Nie rozpoznaję słów. Rzeczywistość wypełniają niemi. Wciąż nie mogę zrozumieć rozwlekającego się czasu, tego, co utrwaliłam w pamięci. Napływających ze wszystkich stron zarysów. Kształtujących się obrazów, kiedy odwracam się i dotykam tego miejsca, gdzie każdy pragnie włożyć palce. Nic tam nie ma oprócz wody. Wylewa się z wiader. Podmywa krawężniki. Wciąż nie wiem, co jest pomiędzy nami. Pomiędzy miejscami, które symbolizują pustynię. Brak danych.
© Małgorzata Południak