Jestem coraz dalej, co dobrego może mnie spotkać, kiedy zbliżam się do ludzi? Tak sobie wymyślam, kiedy nie rozumiem kumulacji obojętności, która nawiedza świat, przyglądam się i coraz mniej mi się podoba. Chociaż dookoła pachną róże, czarny bez, peonie. Bluszcz się rozrasta, pnie w górę. Naturalnie. Omijam narracje wypełnione pretensjami, jakimś szelestem na skraju niepokoju. Wyławiam z sieci najróżniejsze perełki. Modernizuję przestrzeń dookoła i myślę o historii pisma, jak powstawało. Pokrywane drobnymi znakami skały, wibrujące spirale, ich moc, w krainie nierzeczywistej i schowanej za mgłą. Pisze się. Warto podkreślić, że od dawna.
© Małgorzata Południak