Wrzesień minął. Poza tym nie wiem dlaczego, ale przestałam lubić jesień. Cięgle ktoś próbuje mi narzucać swoją wolę. Możliwie, że zbyt długotrwały proces źle postawionych tez, utwierdza tych ludzi w przekonaniu, że wiedzą lepiej ode mnie, co powinnam, jak i gdzie. Konsekwentnie idę w przeciwnym kierunku, w swoim. Taką odczuwam konieczność. Jakie będą tego konsekwencje? Łatwo się domyślić, ale pytanie o sens jest tutaj zbędne. Z wielu powodów nie pozwalam się dotykać. Przerywam dialogi, jakieś krążące wokół mrzonki. Trwam w sobie, w światłocieniach, plamach, w lekkiej sukience z lnu.
© Małgorzata Południak