Przez chwilę znalazłam się w bezkształtnym tłumie. Posługiwał się językiem, od którego uciekałam w młodości. Nie mogę dokładnie napisać, co czułam, ale bez wątpienia nie było komfortowo. Ważnym słowem jest tutaj „masa”. I nie chodzi o gangstera, a o zwykłą przynależność bez właściwości. Wyjaśniłam Paddy’emu, że ludzie lubią disco polo, dżem i piwo do kolacji, bo tak rozumieją swój świat. Wywodzą się z masowego społeczeństwa i dostarczają ego całej tej industrialnej dominacji. Kto ma nad nimi władzę? Bez wątpienia według nich kultura. Kultura dzieli się i wyznacza wiele granic. Wciąż jestem gdzieś na końcu.
© Małgorzata Południak