copyright © https://sztukater.pl 2025
Piotr Michałowski jest poetą, eseistą oraz literaturoznawcą, co wyraźnie daje się odczuć w jego prozie, poetycko melancholijnej, potrafiącej za pomocą metafory uogólnić i zuniwersalizować pojedyncze zjawiska, zarazem jednak eseistycznie refleksyjnej i badawczo skupionej na szczególe, z którego wysnuwa swoje osobiste widzenie współczesnego świata.
Już sam tytuł implikuje tutaj sposób odczytania i intencję autora. „Światy równoległe” to nasze, człowiecze drogi, które w pewnych punktach, na jakiś ułamek czasu się krzyżują, by znów ruszyć osobistą, indywidualną ścieżką, potykając się o te, a nie inne kamienie, skręcając kostkę na wykopanych przez siebie dziurach i rozchlapując kałuże własnych łez. Ścieżką nie wiadomo, na ile zdeterminowaną przez wyższą instancję czy przypadek, na ile zaś wytyczoną przez nas samych, z pełną świadomością, życzeniowo.
Na próżno usiłujemy ocalić dawne światy, liczymy na trwanie bliskości przebrzmiałych relacji. Spotkania po latach, poza płytkością wspomnień wymienianych nad kieliszkiem martini, nie niosą już z sobą żadnej głębi ani przywoływanego z nostalgią z ciemnych zakamarków pamięci braterstwa. Zachwyty, zauroczenia, zazdrość sprzed lat spłowiały, dzisiaj ledwie zdumiewają, prowokując pytanie: i co ja takiego wówczas w tym widziałam? Zmienia się świat wokół nas, a i my sami idziemy naprzód, dojrzewamy, konstruujemy się na nowo z wrażeń i doświadczeń, jakich nam przybywa. Autor ubiera swoje przemyślenia w nośne ramy sensacji, dodaje doń szczyptę realizmu magicznego, okrasza niepokojem, a nawet czającą się tuż za węgłem grozą.
To dwanaście całkiem osobnych historii. Dzieli je miejsce akcji, czas, tematyka i postacie bohaterów. Te ostatnie, niezbyt rozbudowane, są zaledwie przyczynkiem do filozoficznych i dygresyjnych wycieczek i rozważań nad naturą relacji międzyludzkich, wewnętrzną pustką, której nie sposób zapełnić przypadkowymi spotkaniami i związkami, nad upływem czasu, istnieniem złożonego życia gdzieś obok i mimo nas, obojętnego na nasze tęsknoty i potrzeby. Można być całkowicie wyalienowanym w tłumie, nierozumianym i pobocznym w wieloletnim małżeństwie, wykorzystanym przez osoby powołujące się na wspólną przeszłość i byłą zażyłość. Ulegamy złudzeniom i nimi się kompulsywnie karmimy, a kiedy dostrzegamy ich iluzoryczność, zostajemy z pustymi rękoma i poczuciem zagubienia.
Piotr Michałowski pisze erudycyjnie, dygresje są jednak w pełni kontrolowane i spójne z resztą tekstu, nie rozpraszają naszej uwagi, a jeszcze bardziej ją ogniskują na najważniejszych elementach treści. Zdania wielokrotnie złożone, bogate, nasycone znaczeniem, obudowane metaforą, nie pozwalają nam na przemknięcie obok, a przykuwają, chwytają nas i zatrzymują, by rozbudzić własne przemyślenia, zastanowić i, być może, przyrównać doświadczenia bohaterów do własnych, ich egzystencję do naszego bytowania. Czy są aż tak odmienne?
Postawienie na uogólnienie, na głębsze znaczenie pojedynczych scen, rozpościerając ich wymowę i rozszerzając na rozleglejsze przestrzenie życia, pozwala na zadawanie pytań natury egzystencjalnej, pytań podstawowych i fundamentalnych. Świat jako tajemnicza, nie do końca zrozumiała formuła, w której człowiek błądzi z jednego korytarza w drugi, napotykając zamknięte drzwi albo obojętne spojrzenia, nie pojmując, czemu nagle nie odnajduje się we własnym życiu. Historia, doświadczenie pokoleń, pamięć dziedziczona, zbiorowa, współdzielona, wyobrażenia i reinterpretacje z przeszłości, które składają się na tożsamość jednostki. Autor powraca w opowiadaniach do XIX wiecznego Paryża czy pamiętnego stanu wojennego, konfrontując je ze współczesnością, choćby z klaustrofobicznym przeżywaniem pandemicznego zamknięcia i lęku, z anonimowością twarzy ukrytych za maseczkami. To wszystko buduje nasze życie i życie naszych dzieci, odkłada się w DNA, w tkankach i krwiobiegu, by znienacka się wynurzyć.
Proza Piotra Michałowskiego nie jest łatwa, jej gęstość i metaforyka, wieloznaczność i filozoficzna zaduma, a także, niestety, pesymistyczne przesłanie oraz rodzaj dystansu, z wysokości którego autor snuje swą opowieść, stawia „Światy równoległe” na półce literatury elitarnej i wymagającej. W zamian za naszą pełną uwagę i intelektualny wysiłek oferuje jednak sporo satysfakcji i całe morze materiału do przemyśleń.
6/6
Doris
Piotr Michałowski Światy równoległe — http://www.wforma.eu/swiaty-rownolegle.html