Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Autodafe 8
Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy
Edward Balcerzan Domysły
Henryk Bereza Epistoły 2
Roman Ciepliński Nogami do góry
Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3
Anna Frajlich Odrastamy od drzewa
Adrian Gleń I
Guillevic Mieszkańcy światła
Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra
Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji
Zdzisław Lipiński Krople
Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden
Tomasz Majzel Części
Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła
Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta
Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu
Karol Samsel Autodafe 7
Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III
Marek Warchoł Bezdzień
Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane
Jolę Ciecharowską poznałem podczas zeszłorocznego Listopada Poetyckiego w Poznaniu. Stała wysoko na schodach, a ja miałem nowe okulary i jeszcze się z nimi na dobre nie oswoiłem.
– Ania!? – zawołałem, biorąc ją za Anię Andrych.
– Nie, Jola! – nie dawała się zbić z pantałyku.
Od tej chwili staliśmy się przyjaciółmi, pijemy razem piwo, tańczymy, a Jola śpiewa moje piosenki.
Gdy ona czyta swój wiersz, wszyscy myślą, że to poezja, a ona już maluje. Oczywiście – słowami, ale nie tylko.
Gdy ona maluje, wszyscy sądzą, że to impresjonizm, a to już kubizm.
Gdy ona śpiewa, wszyscy uważają, że to piosenka, a to już teatr.
Gdy wszyscy mówią, że jest człowiekiem renesansu, ona po uszy tkwi w romantyzmie, z jego synkretyzmem i korespondencją sztuk.
Jola po prostu wymyka się wszelkim stereotypom, jest ponad to, jest sobą.