Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © www.papierowemysli.pl 2013
Niedawno jeden z czytelników Papierowych Myśli zarzucił mi „płytkość recenzji, zwłaszcza jeśli chodzi o recenzje poezji”. Cóż, być może prześlizguję się tylko po powierzchni tematu, nie umiem wniknąć w głębie dostępne jedynie tytanom intelektu i mocarzom emocji. A jednak, na przekór takim głosom publikuję notorycznie swoje opinie o książkach na tych łamach i wciąż będę to robił. Co więcej, zmierzę się znów z trudną materią krytyki poetyckiej, biorąc na warsztat najnowszy zbiorek wierszy Mirosławy Piaskowskiej-Majzel pod tytułem (Po)między.
Z pewnym lękiem i drżeniem napisze więc, że poetka wprowadza swojego czytelnika w świat zwykłych, codziennych czynności, czyniąc to jednak w pewien mistyczny sposób. W tle bowiem mamy stawianie pytań o współczesną rzeczywistość, ale i o Boga – chociaż te pytania pozbawione są barokowej otoczki. Barokowej, napisałem? Trzeba wprost powiedzieć, że są one wręcz ascetyczne, eremickie nawet. Mirosława Piaskowska-Majzel przypomina w swojej frazie – pozbawionej ornamentyki metafor – Wisławę Szymborską. Jednak w tym porównaniu noblistka wypada jako zdecydowanie bardziej kordialna... I w tej frazie, zdałoby się zgranej i wypłowiałej, pojawiają się lśniące fragmenty tkaniny odbijające światło. Jak na przykład tu:
między słowami nie zachodzi żadna nić porozumienia (...)
kaleczą stopy o nieonomatopeiczne dźwięki
w przypływie bólu artykułują się.
Podobnie jak w innym wierszu:
Nie zmieniam krajobrazu
pozwalam obumarłej brzozie
wejść do domu ze spaceru
wypić ciepłą herbatę.
W tomiku znajdziemy zarówno wiersze klasyczne, jak i aforyzmy zebrane w utworach pod nazwą „Fiszki”. W lapidarnych zdaniach znajdziemy znów światy zbudowane ze zwyczajnych słów, a jednak niezwykłe w swym zaistnieniu na mapie wrażliwości. Tak chciałabym przebrać się za samą siebie – wyznaje poetka w jednej z „fiszek”, by w innej zauważyć Nie zawsze tańczy się z partnerem. Współczesne łamigłówki ruchów zezwalają na gesty pojedyncze. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele treści zawiera powyższe stwierdzenie – ile mówi o samotności w dzisiejszym świecie widzianym w sensie kulturowym. Podobnie jest z całą poezją Mirosławy Piaskowskiej-Majzel. Refleksje płynące z lektury tylko na pozór są proste.
Mówiąc o lapidarności warto jeszcze zwrócić uwagę, że poetka tworzy raczej krótkie utwory, czytane na jednym oddechu, w jednym mrugnięciu. Przypomina mi się – drogą dalekich skojarzeń – opowiadanie Jonathana Carrolla pt. Smutek szczegółów. Opowiada ono o Bogu tkwiącym w prozaicznej codzienności, istniejącym właśnie dzięki niej. Podobne wnioski natury teologicznej niesie ze sobą także tomik (Po)między. Często skupiający się na codzienności niezwykłej, posrebrzanej... A mimo to, trafia w samo sedno spraw ważnych, czy wręcz najbardziej istotnych. Będę szczęśliwym człowiekiem, gdy w chwili śmierci spojrzę na zmarszczki moich dzieci – czyż można powiedzieć więcej o szczęściu właśnie? Polecam z pełnym przekonaniem.
Krzysztof Maciejewski
Mirosława Piaskowska-Majzel (Po)między – http://www.wforma.eu/(po)miedzy.html