nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

"Nowa kolonia", https://karols.pl, 18.04.2024

copyright © https://karols.pl 2024


Istnieje pewien projekt – zabieg, który może odmienić życie. Zgłasza się do niego [a może zostaje zgłoszony?] Larsen. Cel jest prosty: osiągnięcie spokoju i szeroko rozumianego szczęścia. Operacji[?] ma dokonać Pan Spolik, ktoś w rodzaju doktora [czy tylko naukowca-eksperymentatora?]. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem [a może właśnie idzie?]...

„Każde nieszczęście to najpierw hipoteza” [s. 34].

Jak widzicie choćby po powyższym, lakonicznym wstępie, wiele w „Nowej kolonii” niewiadomych. Świat ograniczony jest właściwie do „bąbla”, w którym przebywa Larsen i do niedookreślonych przestrzeni, w których funkcjonują inne postaci. Sprawy nie ułatwia całkowite pominięcie czasu akcji – nie znamy roku, w którym rozpoczyna się zabieg, ani nie wiemy, ile czasu zajmuje jego przeprowadzenie i rekonwalescencja[?].

Równie trudno powiedzieć coś o samych postaciach – z dramatu można jedynie wywnioskować ich role społeczne, miejsce w hierarchii i wzajemne relacje interpersonalne czy relacje władzy.

Wiedza o świecie z czasem się rozszerza, by w okolicach dwusetnej strony skumulować się na tyle, by móc zrozumieć [a może jedynie przypuszczać] coś więcej, np. poznać ukryte intencje, czy celowość całego zabiegu.

DIALOGI
Sprawy nie ułatwiają dialogi, które są bardzo oszczędne [nigdy nie wychodzą poza jeden wers]. Postaci rozmijają się w nich, by tylko od czasu do czasu znaleźć wspólny język. Ktoś coś od kogoś chce, ale czego – tego dokładnie nigdy nie wiadomo.

Bo choć wszyscy tutaj mówią w języku zrozumiałym dla nas i prawdopodobnie dla siebie nawzajem, o tyle zdaje się, jakby słowa posiadały inne znaczenia, a przekaz miejscami mógł być zakodowany. Dochodzi raczej do komunikowania niż do komunikacji.

O CO CHODZI?
Gdybym miał powiedzieć o czym „Nowa kolonia” jest, powiedziałbym, że przede wszystkim o władzy rozpatrywanej przez pryzmat instytucji totalnych, a także o goffmanowskim człowieku, któremu nie pozostaje nic innego, jak odgrywać role w teatrze życia codziennego. A może Grzegorz Wróblewski serwuje nam dramat o lobotomii, z czasów, gdy uznawano ją za coś dobrego? A być może to wszystko jedynie moje nadinterpretacje i nietrafione przypuszczenia? Nie wiem.

ROZMYCIE
Tak niedookreślony charakter „Nowej kolonii” to zarazem jej najmocniejsza, jak i najsłabsza strona. Z jednej strony, dramat pozostawia ogromne pole do interpretacji, która, siłą rzeczy – ze względu na język, poszlaki i domysły – będzie wyjaśniania przez konkretne preferencje Czytelniczki czy Czytelnika. Jak widzicie, dla mnie, socjologa z pasji i wykształcenia, sztuka Wróblewskiego, jest właśnie tym: opowieścią zatopioną w teoriach socjologicznych. Ktoś inny dostrzec tu może głębie psychologiczne [psychoanalizę?], a jeszcze ktoś inny stwierdzi, że to pomieszanie z poplątaniem Witkacego z Ionesco z Pinterem i z Beckettem [i z tym, kto tam się jeszcze w myślach nawinie]. Ale jest też i ta wspomniana najsłabsza strona: można równie dobrze powiedzieć, że to przekombinowana i przegadana sztuka, która – gdyby nie stroniła od precyzji – zamknęła by się nie w blisko trzystu stronach, a w trzydziestu.

PODSUMOWUJĄC
Niech to podsumowanie będzie lakoniczne niczym poszczególne wypowiedzi postaci dramatu Grzegorza Wróblewskiego i niech zamknie się w jednym zdaniu – a więc... „Nowa kolonia” to niejasny, trudny w odbiorze, ale i bogaty w interpretacje dramat, w którym można doszukiwać się zarówno głębi, jak i całkowicie je przegapić.
Karol Skrzypek


Grzegorz Wróblewski Nowa koloniahttp://www.wforma.eu/41,nowa-kolonia.html