Nowości 2022
Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

"Róbta, co chceta", http://annasikorska.blogspot.com, 01.07.2021

copyright © http://annasikorska.blogspot.com 2021

Poezję zwykle czyta się bardzo wolno, powoli wchodzi w świat nakreślony słowami poety, szuka kontekstów, odwołań, przetrawia, ponawia lekturę, aby spojrzeć na nią z innej perspektywy, uchwycić jej sens. W przypadku twórczości Marka Czuku jest inaczej, bo przez jego wiersze frunie się jak na skrzydłach, płynie przez słowa niczym wprawiony pływak. Tak też jest z tomem „Róbta, co chceta”, przez który popędziłam jak przez doskonale znane otoczenie. Mogłabym wręcz rzec, że prawie z zamkniętymi oczami. Poeta zabiera nas w zakamarki polityki, zmusza do żeglowania po najnowszych wydarzeniach, pokazuje powiązania wydarzeń i ciągłość doktryn, skutki złych decyzji i toksycznego stosunku do relacji oraz odpowiedzialności społecznej, zakładanie masek, szafowania obietnicami, życia bez zasad, co najlepiej uwidacznia się w tytułowym wierszu:

„Nie liczta się z innymi, hałasujta
Urządzajta parady techno
Pijta, palta, ćpajta
Plujta, wymiotujta, startujta w wyborach
Obiecujta złote góry i gruszki na wierzbie
Oszukujta, korumpujta, bierzta łapówki” (s. 42).

Cała bardzo długa wyliczanka podsumowana: „Wychowujta dzieci na swój obraz i podobieństwo” (s. 43), co przywodzi na myśl biblijne stworzenie świata. Różnica jest jednak istotna: w starożytnym tekście człowiek stworzony był na obraz i podobieństwo Boga, czyli można by oczekiwać, że istoty doskonałej i dobrej. Ale czy na pewno dobrej skoro starotestamentowy Bóg był okrutnikiem?
W spojrzeniu podmiotu lirycznego jest też trafne dostrzeżenie powszechnych tendencji, uwypuklenie paradoksów, poczucie małości w obliczu potężnych sił:

„Walec gniecie świat,
ciebie, mnie,
osie mienią się złotem,
a za nim na postronku
wlecze się ludzkość” [*** (Walec gniecie świat...), s. 8].

Poruszany jest problem chaosu w polityce, przenikania się postaw, a przez to dezorientacji wyborcy obserwującego scenę polityczną przepełnioną kłamstwami i propagandą:

„Przestałem już
cokolwiek rozumieć
i kojarzyć ze sobą.

W głowie rośnie mi
kaszka manna

Mówię więc:
panie pośle,
panie terrorysto,
panie prezydencie” („Kaszka”, s. 18).

W spojrzeniu tym politykę od terroryzmu dzieli niewiele. Do tego mamy tu piękną zabawę słowem: coś prostego to kaszka z mleczkiem, a w głowie można mieć sieczkę, a tu rośnie kaszka manna. Jeśli skojarzymy z cechami fizycznymi to jest to obraz czegoś prostego, co potrafi bardzo szybko i mocno zwiększyć swoją objętość pod wpływem wilgoci i wysokiej temperatury. Im więcej płynów i ciepła tym przyrost większy. Powstaje papka taka, jakimi zalewają nas populiści manipulujący wyborcami, zrzucającymi na nich winę za nieudolne rządy:

„Mówi, że psuję państwo,
a może to państwo psuje mnie.

Mówił o kneblowaniu czegoś tam,
teraz sam knebluje coś tam
i nadal mówi” („Mówi” s. 20).

Podmiot liryczny stawia wiele ważnych i trafnych pytań dotyczących problemów społecznych, organizowania społeczeństwa, zjawisk zachodzących w polityce, manipulowania ludźmi, mówienia tak, aby wydawało się, że mówi się coś mądrego, a w istocie jest to puste, pozbawione sensu:

„Dochodził wyborczy bełkot.

– Upaństwowić człowieka
czy uczłowieczyć państwo?
– Demokratyczny totalitaryzm
czy totalna demokracja?

Nie krzycz, nie jesteś w sejmie!” („Transformacja” s. 21).

Zaskakujące w tych utworach jest to, że mimo opisywania zjawisk zachodzących przez dwie ostatnie dekady ubiegłego wieku doskonale wpisują się w aktualne wydarzenia, łączą się z nimi, przeplatają, uzupełniają, wynikają z siebie nawzajem i podkreślają, że mimo upływu czasu nic się nie zmieniło. Nadal jest szczucie ludzi na siebie, uświadamianie, że różnice są po to, aby silniejsi niszczyli słabszych:

„Gdzieś i kiedyś mysz i kot
jadły z jednej miski.

Trwałoby to do dzisiaj,
gdyby ktoś nie powiedział kotu,
że myszy są jadalne” („Polityka” s. 11).

Wiersze czasami przywodzą na myśl bajki. Pojawiają się w nich różnorodne motywy pozwalające obśmiać określone postawy społeczne, morał czasami jest lekko zaznaczony, a innym razem powiedziany wprost. Do tego sporo w nich nawiązań do dwudziestowiecznych bajek, co najlepiej widać w utworze „Czas buraka”, który wydaje się żywcem wyjęty z realiów Jana Brzechwy i okoliczności powstania „Na straganie”. Uważny czytelnik dostrzeże też całe mnóstwo tropów filozoficznych, stawiania ważnych pytań etycznych, ale to najdobitniej widać w wierszu „Na każdy temat” przywodzącego na myśl stwierdzenie przypisywane Sokratesowi na temat własnej wiedzy:

„sądzę że
nic nie sądzę
nie mam zdania
jednym zdaniem
nie uważam
na siebie
w zasadzie
mam zasady i
nie wybieram tak
jak leci bo wiem
bowiem że
nic naprawdę
się nie wydarzy
chyba że” (s. 46).

Pierwsze wrażenie, jakie odniosłam w czasie lektury to zdziwienie, że tak prosto i pięknie można mówić o naszych narodowych bolączkach, z dystansu patrzeć na każdego polityka. Każda kolejna lektura pozwalała mi na wyłonienie kolejnych kontekstów, nawiązań. Mamy w tym tomie wszystko to, co charakterystyczne jest dla twórczości Marka Czuku, czyli jego bawienie się językiem, skojarzeniami społecznymi i politycznymi. Wszystko pokazuje nam z dystansu, przyprawione ironią, a czasami rozczarowaniem i uświadomieniem sobie, że jednostki biorą udział w starciu z machina dziejów, która czasami przybiera postać totalitaryzmów pod różnymi nazwami. Prostota utworów sprawia, że ważniejszy staje się tu czytający, którego doświadczenie i podejście do spraw społecznych kształtuje sposób, w jaki odbierze jego zbiór. Hermeneutyczna wędrówka po osobistych lekturach i doświadczeniach w połączeniu z tomem „Róbta, co chceta” to ciekawe doświadczenie pozwalające dostrzec, że nie ma niczego złego w nieposiadaniu politycznych autorytetów. Można wręcz odnieść wrażenie płynącego ku czytelnikowi przesłania, że każdemu populiście trzeba z uwagą patrzeć na ręce. Zdecydowanie polecam.
Anna Sikorska


Marek Czuku Róbta, co chcetahttp://www.wforma.eu/robta-co-chceta.html