Strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej o plikach cookies na naszej stronie.[Zamknij]
nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

Bazgroły, 05.04.2017

2017-04-05 16:43

Żeby już zakończyć te dywagacje: nie zapominam, że lalki są robione przez ludzi i nie chcę nadużywać interpretacyjnego entuzjazmu, prezentując prywatną angelologię lalkarstwa.
Ale właśnie. Może powinienem był powiedzieć, że przez lalkę przejawia się anioł i byłoby to bliższe stanu faktycznego?
Anioł jest duchem, więc jego cielesne emanacje – nawet te trzy, które jadły pod dębem, ugoszczone przez Abrahama – są przejawieniami (a to nie jest równoznaczne ze zjawami). A przecież wiadomo, że to byli aniołowie.
 Czy właściwsze mogło by się okazać pytanie: co jest tą obecnością anioła, uprawniającą do pytania: kto? Odpowiedziałbym wówczas, że jest nią jakieś posłane „skądś”, odczuwalne jestem. Obszerniejsze od jestestwa, przez które się przejawia.
Ach, jakie to pokrętne i naciągane. A chciałem powiedzieć, że chodzi o coś, co jest dynamiką duchowej wzajemności „przywołującej” konkretne upostaciowanie, jak wtedy, kiedy robi się lalkę. Od idei inscenizatora, poprzez wizję scenografa, realizację w pracowniach modelatorskich, krawieckich, konstruktorskich, by wreszcie te wszystkie dotknięcia spotkały się w rękach aktora udzielającego lalce życia, które właśnie ona – paradoksalnie – powołała do istnienia. I to, czego przejawieniem jest lalka, to właśnie owo, przerastające i ją i lalkarza, jestem.

© Bogusław Kierc