nowości 2025

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

Bazgroły, 18.12.2020

2020-12-18 13:43

Inny miał trzy imiona: Rafał Grzegorz Mikołaj. Ze względu na to trzecie i może – na zainteresowania jego nosiciela chemią, przemknęły przez moją pamięć kondensaty fenolowomocznikowoformaldehydowe i stwierdzenie, że „degradacja skrobii do dekstryn nie zachodzi ściśle jednakowo”. Jasne – bawi mnie atrakcyjność brzmieniowa tych słów, ale dręczy degradacja świętego Mikołaja do jakiegoś przerośniętego krasnala w czerwonym przyodziewku. Nie przypuszczałem, że radziecki Dziadek Mróz, który miał zastąpić miłosiernego biskupa, rozmnoży swój wizerunek i niemal całkowicie wyprze tego, któremu zawdzięczamy zwyczaj wzajemnego obdarowywania się w dniu jego święta. Ale i tak zwane choinki na placach miast i miasteczek są już niemal tylko iluminowanymi atrapami żywo zielonych drzew, którym dawno odjęto sens.
„Boże Narodzenie” stało się nazwą czułostkowego świętowana konsumpcyjnej redundancji. Oczywiście: degradacja skrobii do dekstryn nie zachodzi ściśle jednakowo.

© Bogusław Kierc