nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

Bazgroły, 19.10.2019

2019-10-19 15:23

Zaskoczyło mnie francuskie tłumaczenie początku „Danaid” Mickiewicza. Ten sonet zaczyna się słowami „Płci piękna!”, co tłumacz (przemilczę tutaj jego nazwisko) oddaje jako „Beau sexe!”.
Konfuzja obudziła we mnie czytelnicze emocje pierwszych lektur Sonetów. I, zdumiony, uświadomiłem sobie, że czytałem je wówczas bez jakiegokolwiek przełożenia na doznania zmysłowe. Nie przyswajałem sobie ich – jeśli tak to można określić – ejdetycznie. Tak, jakieś obrazy uwydatniały się w moich pamięciowych „utrwalaczach”, ale były literacko (nie wiem, czy – poetycko) „równoległe”. Nawet nie „beau sexe” jako płeć piękna.
Jak mogły nie rozbudzić moich zmysłów choćby „Stepy akermańskie”? Takie rewelacje, jak te: „Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie, // Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła”. – ?
A przecież bardzo wcześnie, bo przed dziesiątym rokiem życia, byłem rozbudzony poetycko. Nie umiałem jeszcze wcielać się w słowa?

© Bogusław Kierc