Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Pewnego razu niedźwiedź i lis kupili wspólnie ćwiartkę masła, którą chcieli zachować na Boże Narodzenie, i dlatego ukryli ją w gęstym jodłowym zagajniku. Następnie oddalili się i legli w słońcu na pobliskim wzgórzu, aby troszkę się przespać. Leżeli już dobrą chwilę, gdy nagle lis poderwał się, krzyknął: – Aha! – i poleciał prosto do ćwiartki masła, z której to pożarł od razu dobrą trzecią część. Kiedy wrócił, niedźwiedź zapytał go, gdzie był i dlaczego ma taki powalany tłuszczem pysk.
– Mogłeś się domyślić, że proszono mnie na ojca chrzestnego.
– Ach tak! – mruknął niedźwiedź. – A jak nazywa się dziecko?
– Napoczęte – odparł lis.
Następnie położyli się dalej spać. Po jakiejś chwili lis zerwał się ponownie ze snu, krzyknął: – Aha! – i poleciał do masła.
Gdy wrócił i niedźwiedź zapytał go, gdzie był, lis odparł:
– Ach, znowuż poproszono mnie na ojca chrzestnego.
– Jak tym razem nazwano dziecko? – zapytał niedźwiedź.
– W-Połowie-Zjedzone – odpowiedział lis.
Niedźwiedź uznał, że to bardzo ładne imię, lecz długo nie trwało, a zaczął ziewać i wkrótce zasnął. Gdy już leżał dobrą chwilkę, wydarzyło się to samo, co za dwoma poprzednimi razy: lis poderwał się, powiedział: – Aha! – i poleciał do masła, aby pożreć je do końca. Wróciwszy powiedział, że znowu był na chrzcie dziecka, a gdy niedźwiedź chciał wiedzieć, jak dziecku dano na imię, lis odparł: – Do-Cna-Wylizane.
Następnie położyli się, aby dalej odpoczywać i spali ładny kawał czasu. Potem wstali i chcieli rzucić okiem na swoje masło. Kiedy się jednak okazało, że zostało ono całkiem zjedzone, niedźwiedź zaczął oskarżać lisa, a lis niedźwiedzia; wzajemnie zarzucali sobie, że gdy jeden spał, to drugi zjadł masło.
– Hm, już wkrótce dowiemy się, kto z nas ukradł masło – rzekł lis. – Ponownie położymy się na wzgórzu spać i ten z nas, który będzie najbardziej tłusty na dole pod ogonem, gdy się obudzimy, ten właśnie ukradł całe masło.
Tak, niedźwiedź od razu zgodził się na tę próbę, a ponieważ był pewny, że nawet nie skosztował masła, całkiem spokojnie ułożył się na wzgórzu do snu. Lis z kolei pobiegł ukradkiem do jodłowego zagajnika i udało mu się tam znaleźć jeszcze odrobinę masła, która utknęła w jakiejś dziurze. Następnie podkradł się do niedźwiedzia, posmarował go masłem pod ogonem i, jak gdyby nigdy nic, położył się spać.
Kiedy się obudzili, słońce dawno już roztopiło masło. I w ten to sposób okazało się, że niedźwiedź był tym, który pożarł masło.
►oficjalna strona internetowa autora