Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Autodafe 8
Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy
Edward Balcerzan Domysły
Henryk Bereza Epistoły 2
Roman Ciepliński Nogami do góry
Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3
Anna Frajlich Odrastamy od drzewa
Adrian Gleń I
Guillevic Mieszkańcy światła
Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra
Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji
Zdzisław Lipiński Krople
Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden
Tomasz Majzel Części
Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła
Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta
Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu
Karol Samsel Autodafe 7
Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III
Marek Warchoł Bezdzień
Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane
Pewnego razu niedźwiedź leżał na rozjaśnionym słońcem wzgórzu i spał. W pobliżu przechodził lis i zauważył go.
– Co to, ucinasz sobie drzemkę, ojczulku? – zapytał, zaś w duchu pomyślał sobie: „Zaraz spłatam mu porządnego figla”.
I poszukał trzech leśnych myszy, które następnie położył na pniaku tuż przed nosem niedźwiedzia.
– Hu! Brunatny misiu, wstawaj! Za pniem drzewa leży strzelec Peer! – krzyknął niedźwiedziowi prosto w ucho i uciekł pędem do lasu.
Niedźwiedź zerwał się ze snu i gdy spostrzegł trzy myszy, tak się rozwścieklił, że podniósł łapę, aby je za jednym zamachem rozgnieść, gdyż myślał, że to właśnie one tak krzyczały mu do ucha. Jednakże między krzakami rosnącymi na brzegu lasu dostrzegł jeszcze rudą kitę, tak więc z miejsca puścił się w pogoń za lisem, a podszycie lasu tylko trzaskało pod nim.
W krótkim czasie znalazł się tuż za lisem i w mgnieniu oka złapał go za prawą tylną łapę, a stało się to dokładnie w tym momencie, gdy lis wskakiwał do swojej nory, położonej między korzeniami sosny. Tak więc lis siedział w potrzasku, ale taki całkiem bezradny wcale nie był.
– Puść korzeń, chwyć za łapę! – zawołał.I niedźwiedź puścił.
Lis śmiał się z niego do rozpuku, gdy już schował się głęboko w norze.
– Tym razem cię okpiłem, ojczulku! – krzyknął.
– Co się odwlecze, to nie uciecze – zamruczał wściekle niedźwiedź. – Jeszcze cię złapię, a wtedy inaczej sobie pogadamy!
►oficjalna strona internetowa autora