Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 7

MACHNIĘCIA Macieja Wróblewskiego » MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 7

7 września 2016, 2

Zaraz po 7 naciągnąłem bieguny i potruchtałem do pobliskiego parku. Ganiałem, wąchałem i patrzyłem jak pies. Jakaś młodzież do szkoły i do pracy. Dwa czarne psy pod bramą coś zajadały. W parku resztki przedwojennych schodów, zabudowań drewnianych i dawno nie odnawianych ścieżek. Mijam pomnik Józefa Szalaya. Jak łatwo czasem ludzie trwonią to, o co inni zabiegali bardziej, niż nam się wydaje.

Śniadanie pośród kuracjuszy. Starość kobieca inna jest niż męska. Ale obie przykre. Zjadam nabiał, popijam herbatą, podpieram warzywami. Na koniec tutejszy piernik. Ostatnie ustalenia co do dzisiejszej trasy. Sokolnik i Trzy Korony. 6 godzin marszu. Chmury i mgły chadzają po górach, opadają na Szczawnicę. Ruszamy. Ciepło. Idziemy wzdłuż Grajcarka do przeprawy przez Dunajec. Galanto ubrany lokals młóci wiosłem jak cepem w ten Dunajec. Trochę pod prąd i z prądem. Po pięciu minutach bierze od każdego 3 złocisze i dobija do brzegu. Gubię czarną czapkę z daszkiem, czego żałuję. Potem stromo na Sokolnicę. Ludzie ludziom zgotowali te poręcze, schody i drabiniaste podejścia.

© Maciej Wróblewski

  • Dodaj link do:
  • facebook.com