Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 9

MACHNIĘCIA Macieja Wróblewskiego » MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 9

7 września 2016, 4

Schodząc z Trzech Koron natykamy się na jedną z kilku tutejszych galerii prywatnych. Słowo to nie oddaje istoty rzeczy. Na płocie przybita deska GALERIA. WSTĘP WOLNY. Wchodzimy, bo Viola rozmiłowana w folklorze i sztuce ludowej. Okazuje się, że wita nas sam mistrz Stanisław Franciszek Czepiel z rodziny artystycznej, malarz, rzeźbiarz, poeta i lutnik w jednej osobie. Serdecznie zaprasza do swojej galerii rozmieszczonej w dwóch zagraconych pomieszczeniach. Wszędzie oleje, obrazy na szkle (te są żony jego, Marii Czepiel), tu i ówdzie rzeźby większe, ciężkie, ekspresyjne. Rozmowa idzie w stronę sztuki. Stanisław Czepiel swoje malowanie jak życie traktuje. Są, mówi, obrazy ładne i są obrazy brzydkie. Głównie widoki, krajobrazy, drzewa, rzeki, chaty, chmury i w ogóle jest w tych olejach Czepiela dużo powietrza, swobody, fantazji. Słoneczniki gdzieś rzucone w kąt sąsiadują z czerwoną wodą i jeszcze bardziej czerwonymi żaglami. Kapliczka. Zachód słońca i chata opatulona kożuchem ze śniegu. Między obrazami stoją jak malowane słoiki z marynowanymi rydzami. Może i bym zjadł?

Mistrz Czepiel niedowidzi, ale zna życie. Większość swoich rzeźb do muzeów pooddawał, bo inaczej ludzie pamiętać nie będę. Słusznie. Potem pokazuje swoje literackie produkcje, a to wiersze, a to opowieści niesamowite zasłyszane, a to pieśni. Pokazuje, zachęca i kiwa głową. Wychodzę na zewnątrz przyduszony sztuką jak życie, ni ładną, ni brzydką. Viola rozmawia z mistrzem, ja kontempluję ogrodowe malwy. Nieco z boku, tuż pod płotem sznur na pranie.
Na nim pożółkła pielucha i takiż ręcznik o nieokreślonej barwie. Pielucha jest tetrowa i ma ze 20 lat. Może więcej. Po kilku minutach Viola wychodzi, kłapiemy się do Krościenka. Trafiamy na bus, który za 4 złote zawiezie nas do Szczawnicy. Nie ma czasu na Krościenko, tylko łypię jednym okiem na ryneczek, który jest tłusty i pogodny.

© Maciej Wróblewski

  • Dodaj link do:
  • facebook.com