Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

MACHNIĘCIA, Podróż siódma, zwana supraską 13

MACHNIĘCIA Macieja Wróblewskiego » MACHNIĘCIA, Podróż siódma, zwana supraską 13

18 sierpnia czwartek, 3

Sokółka tuż tuż i ruch się zagęszcza. Biedy nie widać. Samochody dobre i niestare śmigają. Wjeżdżamy do Sokółki zatłoczonej i ruchliwej. Po wielu trudach znajdujemy miejsce na samochód. Najpierw do muzeum regionalnego. Sokółka skupia kilka kultur: rosyjską, żydowską, polską, litewską, niemiecką, tatarską. Po wszystkich jakiś ślad został, jakieś znaki wyraźne, odrestaurowane. Jedynie kultura żydowska jest jakby jej nie było. Kirkut na obrzeżach jak w Krynkach zniszczony i zarośnięty. Szukamy wzrokiem macew: wystają znad trawy i niższych krzewów. Tablica krótko informuje o tym, że tu od XVII do XX wieku był kirkut. Wokół porosły domy, wychowały się kolejne pokolenia młodych. Polacy próbują zapomnieć o tym, że tu, na Podlasiu, Żydzi nie byli mniejszością. To byli od setek lat prawowici mieszkańcy. W ciągu kilku lat, w ciągu jednej nocy przestali być. W większości myśmy ich nie specjalnie lubili, więc trochę dopingowaliśmy w ich niebyciu. I ja to sobie jakoś próbuję wyjaśnić, nas usprawiedliwić. Gdy Żydów zabrakło, przejęliśmy ich majątek nieruchomym i ruchomy.

Sokółka robi przykre wrażenie miasteczka zdewastowanego przez PRL. W starej części, żydowskiej, bloki czteropiętrowe z wielkiej płyty, sklepy, urzędy. Sąd. Część chałup jeszcze z tamtych czasów przerobiona przez sidingi. Rynek, na którym Żydzi głównie się zbierali, wszystko bezczasowe, bezkulturowe. Żydowskości tu ani za grosz.

Próbujemy wejść do cerkwi, dużej, nowej choć z połowy XIX wieku. Zamknięte. Patrzymy na te złota świecące w słońcu i tyle. Przed wejściem do monasteru równie wielka jak on sam brama w stylu dawnych warowni. Przed bramą bramka, płot i wszystko ogrodzone. Wejść nie można. Na zdjęciach sprzed wojny brama obronna była, ale płotu ani śladu. A tu na wschodzie kościół prawosławny raczej niesłaby. Dlaczego więc grodzi się? Nie wiem.

© Maciej Wróblewski

  • Dodaj link do:
  • facebook.com