Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Toruń – Supraśl, 16 sierpnia 2016, 3
Białystok mijamy obwodnicą z północy. Ulewa, że nic nie widać. Ledwie nie przespałem skrętu na Krynki. I tak zatrzymujemy się w Supraślu. Kwatera dla inżyniera. Supraśl cichy, opustoszały. Idziemy, błąkamy się. To tu, to tam. W dole rzeczka jakaś taka grzeczna. To też Supraśl, tyle że wodą płynący. Ławeczki, przyrządy gimnastyczne, drzewa, trawa, piasek, kaczki siedzące na plaży. Wchodzimy z Violą w Ogrody Sztuki. Tak tutejsi, czyli zagraniczni nazwali swoje dzieła sztuki najnowszej. Może ciśnienie wytwarzane przez teatr Wierszalin wyzwala artystyczne prądy? Przyjemnie. Chociaż nie wiem. Zmęczony jestem mózgową robotą, a tu mnie sztukę trudną dają. Obiekty ponazywali nie po tutejszemu: Odyseja, Pegazy, Iluzja Władzy, Przyszłość Przeszłości. Najbardziej polubiłem Pegazy, bo mnie sztuka cyklistyczna kręci. Osadzony na drzewcu rower ze skrzydłami. I pięknie, i to mnie się naprawdę podoba.
Patrzymy sobie na rzekę Supraśl i na Pegazy. Siadamy. Komar kłuje. Żona milczy. Dwie dojrzałe na pegazach po rowerowej ścieżce. Potem rzut oka na monaster jak pięść lub pocisk. Jego złoto błyszczy w słońcu. Zamykam oczy. Ogarnia mnie senność
© Maciej Wróblewski