Nowości 2020

Andrzej Ballo Made in Roland

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Jarosław Jakubowski Wojna

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Paol Keineg Powrót do Bretanii

Bogusław Kierc Płomiennie obojętny (o chłopcu, który chciał być Bogiem)

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy II

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

MACHNIĘCIA, Smoleński dzienniczek 13

MACHNIĘCIA Macieja Wróblewskiego » MACHNIĘCIA, Smoleński dzienniczek 13

6 września, 4

Chrisanof jest dobrym gospodarzem. Prowadzi nas przez cerkiew jak król. W pewnej chwili kobieta stojąca naprzeciw nas rusza żywym krokiem, dopada do rąk ojca Chrisanofa i całuje go w rękę. Zapach świec mdli. Monotonny zawodzący śpiew cerkiewny miesza się z wilgocią i szmerem kroków tych, którzy zapalają świeczki w intencjach sobie tylko wiadomych. Idziemy poza świątynię przez korytarz: pralka, deska do prasowania, jakieś kartony z napisem SAMSUNG. Wchodzimy krętymi schodami na górę, gdzie zwykle kuchenne sprawy przechodzą w beton zrobiony pod ikonostas. Ten, który jest, to na chwilę, prawdziwy nabiera świętości w pomieszczeniu obok pod prześcieradłem. Świątynia na górze pewnie będzie dla wybranych, bo do tej na dole może zaleźć każdy.

Oprowadzenie po murach, wejście na basztę. Stąd jest dobry widok na tak zwany smoleński kreml. To nie jest piękno kategoryczne i z naszego estetycznego kodyfikatora. Raczej jest w nim jakaś esencja szarości. Вид на Смоленский кремль. Najpierw Polacy, potem Napoleon sforsowali te umocnienia, z których do dziś zachowała się spora część, blisko 3 kilometry murów i pięć z kilkunastu potężnych baszt. Pod murami kilka osiemnastowiecznych budynków klasztornych, przechodzących różne koleje. Zawsze jednak ich użytkowanie służyło podtrzymaniu dyscypliny. Przez pewien czas, w latach 20. mieścił się tu obóz, w którym przetrzymywano polskich jeńców z wojny polsko-bolszewickiej.

© Maciej Wróblewski

  • Dodaj link do:
  • facebook.com