Gustaw Rajmus Królestwa
Karol Samsel Autodafe 8
Gustaw Rajmus Królestwa
Karol Samsel Autodafe 8
Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy
Edward Balcerzan Domysły
Henryk Bereza Epistoły 2
Roman Ciepliński Nogami do góry
Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3
Anna Frajlich Odrastamy od drzewa
Adrian Gleń I
Guillevic Mieszkańcy światła
Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra
Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji
Zdzisław Lipiński Krople
Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden
Tomasz Majzel Części
Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła
Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta
Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu
Karol Samsel Autodafe 7
Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III
Marek Warchoł Bezdzień
Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane
5 września 2017, Smoleńsk, 1
Deszcz idzie po oknach gęsty, nierześki. Oko otwieram, patrzę jak w oddali idą jacyś studenci. Grupkami chodzą przez szeroki jak lotnisko korytarz łączący dwa uniwersyteckie budynki. Przez chwilę ich obserwuję, zamykam oko, zasypiam. Budzę się. Idę. Szykuję swój wykład.
Gadamy z D. o programie, który przygotowali dla nas koledzy Rosjanie. Wykreślamy wizytę w Katyniu. Deszcz za oknem coraz intensywniej pada. Szarość ma tutaj dziwne natężenie, szczególnie we wrześniu. Może latem jest tu inna szarość, ale teraz szarość robi się głęboka i wielowymiarowa.
Punktualnie o 9.30 staje w drzwiach hotelu R. i zaprasza na śniadanie. Smoleński uniwersytet wita nas dużą ścienną mozaiką z podobiznami Marksa i Lenina. Ucięte od korpusów głowy są trochę śmieszne, karykaturalne, pozbawione znaczenia. Idziemy korytarzami, kontrolujący strażnicy przepuszczają nas. Mowa rosyjska chodzi po korytarzach ładnie i zwyczajnie. Zapraszają nas do stołówki na śniadanie, a w zasadzie robi się obiad. Wybieram nadziewaną pieczoną paprykę, słodki twaróg i zieloną herbatę. D. gustuje w gulaszu. Mnie wszystko smakuje. Patrzę na deszcz, na chudego studenta zajadającego mocno zakręconego rogala, na ścianę pomalowaną uniwersyteckim kiczem.
© Maciej Wróblewski