Nowości 2022
Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PISMO SZYBKIE, Białe Słońce

2014-12-26 11:11

Widzę białe Słońce przez zroszoną szybę. Pierwszy śnieg na gałęziach i grzbietach małych dinozaurów, które przyczaiły się między domami jako samochody. To Księżyc powinien być białą tarczą, nie Słońce, o ile z herezji symboli mogę coś wywnioskować. Przestrzeń wewnętrzna okazuje się o wiele większa niż przestrzeń zewnętrzna, mam na to sny. I są  też paradoksalne przypisy alchemiczne w „Mysterium coniunctionis”, które zawsze bardzo mnie cieszyły, a teraz świecenie rozszerza się na wszystkie strony równocześnie, świat wreszcie się jawi czy w ogóle zjawia, w czwartym dniu Słońce wydostaje się z zasięgu nowiu za pomocą błyszczenia, taka jest w tej chwili widzialna kwintesencja. W czasie, kiedy o tym piszę, wysychają szyby.

PS. W czasie, kiedy przestaję pisać i wychodzę stąd, dowiaduję się, że umarł Stanisław Barańczak.

© Marta Zelwan