Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Przeczytałam dziś z kilku historycznych pocztówek o Ojcu Placide strzelającym w swoim ogródku do intruza, którego wizerunek pośmiertny znalazł się dopiero na trzeciej z kolei kartce. Przeczytałam „Człowieka z kowadłem” Dariusza Muszera, o człowieku, który najpierw zabił balkon, a potem jeszcze kilka osób. Henri Michaux pisał na stronie otwartej gdzie bądź o wielkim stworze, chyba stokrotnie powiększonym, który pewnego razu przepełzł po ziemi zostawiając tak głęboką bruzdę, że wpadły w nią okoliczne budynki, a potem całe miasto. Dopiero wtedy dzisiejsze czytania połączyły się w jedną przypadkową tajemnicę, o której znowu nie będę mogła w tym blogu prawie nic napisać. Człowiek, który zabił balkon, stał się wyrzutkiem społeczeństwa, wolnym ptakiem i nauczył się fruwać. Ojciec Placide triumfował niedługo, gdyż, jak pisałam, ślimaki wymyśliły zagęszczacz odległości i zdążyły przybyć na planetę w porę, aby pomścić śmierć brata swego intruza. Henri Michaux tłumaczył się niewiarygodnie, że tym, kto zniszczył miasto i wiele w nim naziemnych istnień był smok, iguanodon czy ktoś w tym rodzaju.
Tematem tej notki jest wszystko to razem. O istnieniu i jego straszliwych skutkach. Darek Muszer napisał, że na strach kosmiczny nikt nie wynalazł jeszcze lekarstwa, w co wierzę, bo nie dalej jak wczoraj miałam podobnie pomyślany sen.
Czekam na zdjęcia zrobione wczoraj przez sondę New Horizons, przelatującą w pobliżu Plutona i na zaproszenie kruka Oho, bo czas na wakacje. Nawiasem mówiąc ciekawe, czy nie zawalił się płot. Nów księżycowy będzie jutro o 03:26:11 CET. O białym psie pisałam z wyprzedzeniem, w czasie książkowym ma się pojawić dopiero w połowie sierpnia.