Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Są wiersze, które pisane są światłem. Ogniem, który płonie w nas w chwilach jakiegoś przyzwolenia na rzeczy niewyobrażalne. Oddanie się temu sprawia, że zaczynamy wierzyć w istnienie czegoś więcej niż tylko zwykła rzeczywistość. Dobrze jest być Samotnością. Dobrze jest być samotnym nawet pośród tłumu. Gdy wiem czym jest blask jak okruchy tego, czym karmi mnie pamięć i czas. Myśl. Jest poza nami. Myśl, jak wizerunek prędkości światła. Szybciej niż zapisane. Szybciej niż skonfigurowane ze zrozumieniem. Szybciej niż jakiekolwiek znaczenia. Znaczenia pośrodku nich jest dźwięk. Metaliczny. Jak smak rdzy i metalu, na języku, pod językiem. Na końcu języka. Jedno słowo. Żadne słowo. Wielowymiarowy mściciel, myśliciel, i żarty stulecia. Znaczenia pośrodku nich jest dźwięk, a zasięg znaczeń jest jak fala, która rozchodzi się we wszystkich kierunkach, proporcjonalnie do głębi zawartej w tym jednym punkcie. Punkt, który jest jak tunel czasowy, zapada się w głąb, które istnieje powyżej. Dla ludzi jest czymś, co jak przesunięcie funkcjonuje w swoim świecie. Pisanie światłem jakby istniało coś, co przerasta słowa. Jakby w każdym słowie tkwiła jego druga strona. Bo słowo jest jakby symetrią, która ma swoje zakończenie w innym wymiarze. Dopiero gdy osiąga ten niewidoczny wymiar słowo zaczyna żyć. Ta niewidzialna strona słowa słyszana poprzez otwarcie w ranie, w bliźnie, w niebie. Wiersze pisane światłem, to tomik, który dopiero powstanie. Nie wiem jak go zatytułuję. Może ZAWSZE JESTEM JUŻ GDZIE INDZIEJ, NIŻ TO O CZYM PISZĘ. Słowo światła to podróż. To jednoczesność: zatrzymanie i ruch. Prędkość i spoczynek. Materia i brak materii. Dobro i brak zła.
© Ewa Sonnenberg