nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PLANETA, Historia wierszy 61

2018-06-02 14:15

Są wiersze, które pisane są światłem. Ogniem, który płonie w nas w chwilach jakiegoś przyzwolenia na rzeczy niewyobrażalne. Oddanie się temu sprawia, że zaczynamy wierzyć w istnienie czegoś więcej niż tylko zwykła rzeczywistość. Dobrze jest być Samotnością. Dobrze jest być samotnym nawet pośród tłumu. Gdy wiem czym jest blask jak okruchy tego, czym karmi mnie pamięć i czas. Myśl. Jest poza nami. Myśl, jak wizerunek prędkości światła. Szybciej niż zapisane. Szybciej niż skonfigurowane ze zrozumieniem. Szybciej niż jakiekolwiek znaczenia. Znaczenia pośrodku nich jest dźwięk. Metaliczny. Jak smak rdzy i metalu, na języku, pod językiem. Na końcu języka. Jedno słowo. Żadne słowo. Wielowymiarowy mściciel, myśliciel, i żarty stulecia. Znaczenia pośrodku nich jest dźwięk, a zasięg znaczeń jest jak fala, która rozchodzi się we wszystkich kierunkach, proporcjonalnie do głębi zawartej w tym jednym punkcie. Punkt, który jest jak tunel czasowy, zapada się w głąb, które istnieje powyżej. Dla ludzi jest czymś, co jak przesunięcie funkcjonuje w swoim świecie. Pisanie światłem jakby istniało coś, co przerasta słowa. Jakby w każdym słowie tkwiła jego druga strona. Bo słowo jest jakby symetrią, która ma swoje zakończenie w innym wymiarze. Dopiero gdy osiąga ten niewidoczny wymiar słowo zaczyna żyć. Ta niewidzialna strona słowa słyszana poprzez otwarcie w ranie, w bliźnie, w niebie. Wiersze pisane światłem, to tomik, który dopiero powstanie. Nie wiem jak go zatytułuję. Może ZAWSZE JESTEM JUŻ GDZIE INDZIEJ, NIŻ TO O CZYM PISZĘ. Słowo światła to podróż. To jednoczesność: zatrzymanie i ruch. Prędkość i spoczynek. Materia i brak materii. Dobro i brak zła.

© Ewa Sonnenberg