Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
FRANCESCO D’ISA
Jest to artysta, który po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że nie ma przypadkowych spotkań. W jakiejś krakowskiej księgarni znalazłam książkę „Pixel Surgeons. EXTREME MANIPULATION OF THE FIGURE IN PHOTOGRAPHY” i nagle natknęłam się na jego prace. Kilka godzin wpatrywałam się w te fotografie. Hipnotyzowały. Potem jak zaczarowana idąc ulicami nie widziałam ludzi, ale wykreowane przez niego postacie. Intensywność jego przekazu jest zdumiewająca. Napisałam do niego a on... odpisał, i tak zaczęła się nasza znajomość. Spotkaliśmy się w Berlinie w Galerii Zero na Köpernicker Strasse 4, gdzie miał wystawę. Francesco D‘Isa przekształca formy cielesne w przybrane formy jakiejś transmutacji. Ciało spotyka się z elementami, które asymiluje w swoje istnienie. Gest metamorfozy: liryzm za tym co odchodzi i powraca odmienione. Odmienione prawdą o sobie. Jakby można było zawołać do świata: ŚWIAT MUSI NAUCZYC SIĘ POWRACAĆ TAM SKĄD PRZYCHODZI. Swoiste labirynty ciała: zabudowywanie tego, co duchowe maskaradą phisis: by zapomnieć o formie przed narodzeniem? / by zablokować dostęp do duchowego inwentarza? / by zagłuszyć echo pierwszego słowa? / by w zaprogramowanej gospodarką hormonalną strukturze zagubić istotę autentycznego „ja”? D’Isa czyni tę maskaradę jeszcze bardziej widoczną a zarazem odsłania poprzez cielesne transmutacje to, co duchowe. Jakby mówił: zaczynamy się w nieznanym miejscu wszechświata tylko po to by sprostać nieskończoności, która zapomniał w nas Bóg. Nieskończoność równa się gest metamorfozy – przetwarzanie w inną formę istnienia. W plastycznych spektaklach D’Isy bohaterem jest kobieta. W tych kobietach jest coś antycznego jakby przywoływał współczesną wersję Medei, Antygony, Jokasty, Kasandry, Ateny, Elektry. Jest to współczesna forma „deus ex machina”, jakby w te postacie wkradał się zamysł nieznanych bogów i bezsilność wobec Losu. Niespotykany = Monumentalny teatr obnażenia i grozy. Jakaś egzystencjalna tragedia ciąży nad tymi postaciami. Uruchamia poprzez ciało fantasmagorie wewnętrznych zmagań. Ujawnia budulec ciała, który można zastąpić kolejną materialną symulakrą.
© Ewa Sonnenberg