nowości 2025

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

PONIEWCZASIE. Komoniewski Stanisław

2016-10-30 14:51

KOMONIEWSKI STANISŁAW (1904-1979). Komoniewski lub Komuniewski. Późniejszą książkę podpisał jako Komoniewski. Tytuł „Na ligawce wierzbowej” (Olsztyn 1969) zaczerpnął zresztą z grudziądzkiego wstępu Franciszka Myślińskiego: „Proste, szczere, jakby na ligawce wierzbowej wygrywane piosnki, płyną z tego zbiorku, przede wszystkiem ku młodzieży, słowa rzewne, a tęsknoty pełne. A w każdem słowie jest zawarta miłość ku wszystkiemu co polskie, a nade wszystko ku Ludowi wieśniaczemu”.
Intrygują mnie wiersze wołyńskie Komoniewskiego („Sen na jawie”, „Zakwitły róże”, „Ślicznaś jak miesiąc...”, „Na odjazd harcerek łódzkich z Hoszczy”, „Nie kochaj”), z których nie chcę rezygnować dla tekstów patriotycznych i religijnych:

Żołnierze my kopu, żołnierze,
Granicy my wiernie strzeżemy,
My polskiej kultury szermierze,
Dla Polski my tylko żyjemy.

Kochają nas ruskie dziewczęta,
Bo każdy kopista to zuch,
Za nami wciąż czarne oczęta
Zwracają dzieweczki i słuch.

Uciekaj Halinko nam z drogi,
Uciekaj, bo skradniem buziaka,
A kiedy chcesz spokój mieć błogi,
Nie kochaj żołnierza Polaka.

Nie kochaj, bo miłość żołnierza
Niestała i lotna jak wiatr,
On z wszystkiem zawiera przymierza
I jego jest cały świat.

On pójdzie, zapomni o tobie,
Narzekać ty będziesz na los
I płakać na marzeń twych grobie,
A jego Ojczyzny gna głos.

Idziemy po hoszczańskim bruku,
Porucznik nas raźno prowadzi,
Wśród chrzęstu i obcasów stuku
Idziemy szczęśliwi, bo młodzi.

Gdzie indziej Komoniewski pozwala sobie na karygodny antysemityzm („Szare hoszczańskie żegnajcie nam domy, / Żyd was zniesławia swym wstrętnym imieniem”), tym bardziej karygodny, że w wykonaniu żołnierza, który służył w Korpusie Ochrony Pogranicza. Dodajmy przy okazji, że ETD również służył w wojsku. Uczył mianowicie języka polskiego olsztyńskich kadetów. Wykładał owych Wyspiańskich i Gałczyńskich.
Pamiętam zwłaszcza lekcje o Wyspiańskim, bo kadeci przy autorze „Wesela” uznali, że wykładam im „dzieje bajeczne”.

Stanisław Komuniewski: „Szara przędza. Poezje”. Franciszek Myśliński: „Zamiast przedmowy”. Nakładem Autora. Drukiem Zakładów Graficznych i Wydawniczych Wiktora Kulerskiego w Grudziądzu, Grudziądz 1933, s. 39

[26 III 2011]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki