Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Janek był w minionym okresie kierownikiem działu partyjnego partyjnej gazety i siedział biurko w biurko z panią poseł partii obecnie rządzącej, która to poczciwa niewiasta od dwudziestu pięciu lat ustawia klocki w moim mieście. Choć w czasach transformacji Janek – Boże broń – nie zastawiał własną piersią tych wszystkich błędów i wypaczeń, które niczym ostre kamienie uprzykrzały drogę do świetlanej przyszłości, to została w nim jakaś taka nutka pokory w stosunku do aktualnej władzy, nieważne jaka by ona była – krajowa czy lokalna, oraz zamiłowanie do picia wódki.
Pozostanie on dla mnie postacią tragiczną, bo w gruncie rzeczy nie był złym człowiekiem – urodził się po prostu w złym dla siebie czasie i to życie stale zmuszało go do lawirowania, by nie dać się zepchnąć z powierzchni, by pozostać w pionie.
Gdy ludzie starego systemu wyrzucali go z pracy, załatwiłem mu w lokalnej gazetce etat sekretarza redakcji, za co był mi dozgonnie wdzięczny. Na swój sposób się lubiliśmy, choć zdarzyło mu się być wobec mnie nielojalnym, gdy za bardzo się wsłuchał w to, co w trawie piszczy.
I gdy już się wydawało, że wychodzi na prostą, właściciel kamienicy, w której mieszkał, podniósł czynsz tak wysoko, że Jankowi pozostało uciekać na wieś, na działkę, gdzie panowały iście spartańskie warunki. Była to dla niego – jak sam mówił – szkoła przetrwania. W końcu dopadł go wylew – pocieszał się wtedy, że Zaorski ma jeszcze gorzej.
Czasem do niego dzwoniłem, mówił mi wówczas, że tylko ja się nim interesuję, że tylko ja zawsze byłem wobec niego fair. W czasie ostatniej rozmowy zapytał mnie, kto wygrał wybory, bo nie docierają do niego żadne wiadomości.
Niedawno trafił w moje ręce aktualny leksykon dziennikarzy, były tam również nasze sylwetki. Okazało się, że Janek już od roku nie żyje.
© Marek Czuku