Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

"Wiktoria Klera: Szczecin Unplugged", www.piotrwiktor.blox.pl, 11.01.2011

Recenzje » Recenzje 2011 » "Wiktoria Klera: Szczecin Unplugged", www.piotrwiktor.blox.pl, 11.01.2011

copyright © www.piotrwiktor.blox.pl 2011

kilof siekiera / wiktoria klera – finałowy dystych zbiorku powstały, jak sugeruje poetka „na użytek publiczny” natrętne brzęczy w pamięci długo po jego zamknięciu. Próbuje zdominować wszystkie wrażenia gromadzące się wokoło tej książki. Z oczywistą szkodą dla pozostałych testów nacechowanych rozmyślną antyliterackością, najdalej stroniących od konwencji i objawów wyrafinowania. Stronią zaś tak uparcie, że w pewnej chwili budzą we mnie podejrzenia, czy aby brzydota nie przeszła tu w manierę, przepraszam, w anty-manierę. Bycie anty- bardziej pociąga autorkę niźli jakakolwiek afirmacja. Podobnie jak ponure wieszczby („Hymn katastrofisty”) tudzież małe lub większe końce świata przedstawiane zwięźle i efektownie. Klera pisze szybko, jak gdyby w obawie, że utrwalane obserwacje zbytnio się upoetyzują, stracą swoje ostrze, zmiękną. Wyraźnie zirytowana na rzeczywistość, dokucza jej jak może, dopiekając przy okazji całkiem niewinnemu czytelnikowi propozycjami w rodzaju: na ulicy mojego imienia / proszę wybudować miejski szalet / (ponieważ leję na wszystko / a istota życia / zawiera się w kale) („Trójkąt”).

Dykcja opryskliwa, z której poetka usiłuje uczynić swój znak rozpoznawczy, sprawia, że łatwo przeoczyć jej główny atut – umiejętność rozwijania przygodnych sytuacji lirycznych, w bardzo spójne znaczeniowo, celnie zmetaforyzowane komunikaty (por. „ZOO”, „3D”, „21 to nie 23”) lub w odrealnione wizje („El Fraude”) albo w dowcipne językowe gry („Święta święta”). Trzeba sporo dobrej woli, aby zauważyć, że debiut Klery opowiada również o formowaniu się „ja” jako formy życia, pełnowymiarowej persony, poszukującej modus vivendi z miastem skąd w każdą stronę / jest pod górę. Daną sobie szczecińską przestrzeń potrafi objąć ze wzruszającą czułością – jak w wierszu „Miasto matka”, wyjaśniając mało przekonanym: wszystko mieści się w mieście / matki kochają / nawet zidiociałych synów.
(...)
Piotr Wiktor Lorkowski


Wiktoria Klera Szczecin unpluggedhttp://wforma.eu/161,szczecin-unplugged.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com