nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

PRÓBY ZAPISU, Paryż nigdy nie ma końca, Ulysses i inni

2015-05-25 19:11

Poduszka wydaje się cieplejsza, gdy próbuję zasnąć. Na szafce łoś, Paddy - kojarzy się z nerkowcem albo z grabarzem. Nie chcę krzeseł od Paddy'ego, tak samo, jak od Franka, ciepłych bułek. Franek, choćby był najlepszy z najlepszych, drażni mnie. Pomiędzy śladem komara na suficie a śladem kropli deszczu trudno przychodzi sen. Sukulenty podlewam raz w tygodniu, częściej bananowca, chyba że odwrócę się i zapomnę. Opisuję przedmioty poukładane w kuchni. Mięso z owcy, tej malowanej z fotografii, przesunę za drzwi. Tak się robi, kiedy nie ma dywanów. Wracam do sypialni, by złapać oddech. Na plecach nosorożec szepcze, że jest zimniej niż wczoraj, więc w szarą koszulkę próbuję otulić jego tyłek. Paddy wpada z hukiem, po wykładzinie ciągnie resztki ze śniadania. Fasolka zostawia smugi. Zapłacę wam, idźcie sobie! Paddy pragnie umrzeć, bo jak zwykle, wszystko stracił, nikogo nie obchodzi nosorożec. Łoś stoi za progiem, nie mam już tożsamości, złudzeń przez innych nazywanych fazą rem, w której ani grama uprzedzeń.
Paddy krzyczy z toalety, że leżą tam już cztery książki. Zaczynam szybciej myśleć, chociaż prosiłam go, żeby dał mi chwilę spokoju. Wróć. Więc wracam. Piliśmy kawę, kiedy stwierdził, że zmieni pin w karcie do bankomatu na taki sam jaki ja mam do swojej karty, i dobrze by było gdybyśmy w kartonie pod łóżkiem złożyli nasze ważne hasła, bo gdyby komuś coś kiedyś się stało. Wszystko przez to, że dzisiaj leżę w łóżku, boli mnie jak cholera i wyczytałam, że od tego 7 osób na 100 umiera.

- Paddy, jak umrę, zajmiesz się wszystkim?
- Umrę przed tobą.
- Nie umrzesz, jesteś facetem ze stali.
- Stal rdzewieje.
- Bo nie pijesz coca coli.
- eM, najpierw zapalimy jonta, polecimy do Paryża i możesz umierać.
- Łeee, tak to ja nigdy nie umrę.

Wrócił do toalety i krzyczy:

- eM, czytasz tego Ulyssesa?
- Tak!
- A na której jesteś stronie?
- Nie wiem...
- Jak to nie wiesz.
- Zakładkę tam mam.
- Już nie masz.

Otwieram drzwi i widzę pod stopami Paddy'ego wizytówki, bilet, kartki pocztowe.

- eM, ile ty tego tu miałaś?
- No nie mów, że wszystko powyciągałeś!
- No sama widzisz...
- Idę umrzeć!

© Małgorzata Południak